Stosunki polsko-ukraińskie, a myśl Bocheńskiego

On 4 października 2017 by Drugi Obieg

W 1937 roku została wydana książka, o której Józef Czapski powiedział, że „żaden polski polityk nie będzie mógł pominąć”. I choć od jej wydania mija w tym roku 80 lat, a sytuacja międzynarodowa wygląda inaczej niż wówczas, utrwalone na jej kartach tezy dotyczące stosunków między narodami pozostają niezmiennie aktualne. Między Niemcami a Rosją stało się lekturą, której treść powinna być latarnią dla wszystkich, którzy w trzeźwy sposób chcą patrzeć na współczesną politykę.

Źródło: http://wiekdwudziesty.pl/wp-content/uploads/2014/08/640px-RzeczpospolitaII.png

Źródło: http://wiekdwudziesty.pl/wp-content/uploads/2014/08/640px-RzeczpospolitaII.png

Jednym z istotnych wątków poruszonych przez Bocheńskiego w Między Niemcami a Rosją jest kwestia ukraińska. Kształt relacji między Polską a rodzącym się państwem ukraińskim Kazimierz Ujazdowski określił mianem „neofederalizmu”, który zakładał stworzenie relacji opartych na swobodnym związku partnerskim dwóch państw wyrwanych spod jarzma sowieckiego, przy jednoczesnym odstąpieniu od demonstrowania przewagi Polski nad Ukrainą. Tak ukształtowana współpraca miała być dla Polski inwestycją, której owocem miała być neutralizacja Rosji sowieckiej i wypracowanie dobrych stosunków z Niemcami. Jednakże rodzące się państwo ukraińskie nie było pozbawione swych wewnętrznych problemów, które stawiały polską inwestycję pod znakiem ryzyka. Dlatego właśnie w swojej rozprawie na temat perspektyw niepodległości ukraińskiej Bocheński zmuszał czytelników do „sformułowania przewidywań odnośnie rozwoju terytorialnego Europy Wschodniej”. Już na początku przekonywał, że Rzeczpospolita powinna jasno określać, jakie zdarzenia za jej wschodnią granicą są dla jej polityki najbardziej pożądane, a które jednocześnie mogą zajść bez jej „aktywnej ingerencji”. Stał na stanowisku, że wobec możliwości Ukrainy Polska powinna patrzeć trzeźwo, bez żadnych złudzeń.

Terytorialne sentymenty

Bocheński uważał, że rodzące się państwo ukraińskie będzie miało pretensje terytorialne do Polski o Lwów i Wołyń jako szczególnie istotne dla racji stanu Ukrainy ośrodki miejskie, niezależnie od tego, jaki byłby polski wkład w niepodległość państwa ukraińskiego. Leżący na pograniczu Lwów, będący w okresie zaborów centrum politycznym wschodu i stolicą Galicji, był jednym z najważniejszych ośrodków nauki, oświaty i kultury polskiej. W czasie II wojny światowej miasto znajdowało się pod okupacją sowiecką i niemiecką, by w sierpniu 1945, decyzją wielkiej trójki jałtańskiej, zostać ostatecznie wcielonym do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Kiedy w 1991 roku Ukraina stała się niepodległym państwem, a Polska jako pierwszy kraj uznała ten fakt, nie było już mowy o jakichkolwiek roszczeniach polskich względem tego terytorium. Podobnie stało się z Wołyniem. Po agresji wojsk radzieckich 17 września 1939 roku Wołyń włączono do Ukraińskiej Republiki Związkowej. Po II wojnie światowej, tak jak z terenów województwa lwowskiego, Polacy zostali wysiedleni, a na ich miejsce osiedlono ludność ukraińską. Choć wydawać by się mogło, że w ten sposób Ukraińcy uzyskali pożądane przez siebie terytorium, wciąż wysuwane są kolejne roszczenia terytorialne dotyczące okolic Chełma, Przemyśla, Jasła, Rzeszowa, aż do Białej Podlaskiej. I choć robią to podmioty niepaństwowe, pretensje te w sposób znaczący rzutują na wewnętrzne nastroje wobec społeczności ukraińskiej. 

Kiedy Bocheński pisał, że rodzące się państwo ukraińskie będzie mogło mieć pretensje terytorialne do Polski o Lwów i Wołyń, miał całkowitą rację. Twierdził on jednak również, że „naród polski nie zgodziłby się nigdy na przyłączenie ich dobrowolnie do Ukrainy – nawet skonfederowanej z Rzeczpospolitą” i tu się mylił. Choć w narodzie polskim nadal pozostała tęsknota za kresami wschodnimi, politycy najwyższych szczebli już dawno oddali tę sprawę w ręce historii.

W uścisku niedźwiedzia

Drugim elementem w polityce ukraińskiej, jaki wyróżnił Bocheński, miała być trudność w pogodzeniu się Rosji z wyodrębnieniem Ukrainy. Co do tej tezy, Bocheński nie był tak kategoryczny. Z całym przekonaniem jednak pisał, że „nawet gdyby Rosja uznała kiedyś niepodległość Ukrainy za fakt dokonany i konieczny, to między oboma państwami wystąpiłyby z ogromną siłą spory o pograniczne mieszane narodowościowo obszary. […] Na całej ogromnej granicy ukraińsko-rosyjskiej powstałyby ciągłe, niekończące się spory terytorialne”. Od 2014 roku, po aneksji półwyspu krymskiego przez Rosję, jesteśmy świadkami permanentnego konfliktu na wschodzie Ukrainy, na terenie obwodu donieckiego i ługańskiego. To właśnie tam, na granicy ukraińsko-rosyjskiej wspierani przez rosyjski rząd separatyści wystąpili przeciw nowym władzom ukraińskim, które doszły do władzy w wyniku wyborów będących skutkiem protestów nazwanych Euromajdanem i samozwańczo proklamowali powstanie Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) i Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL), zaś po zajęciu kluczowego ośrodka w regionie – Donbasu, ogłosili zawiązanie Federacyjnej Republiki Noworosji. Na ingerencje Rosji w integralność terytorialną Ukrainy Zachód reagował dosyć biernie, nakładając na Federację kolejne sankcje gospodarcze i wyrażając swoje „głębokie zaniepokojenie”. Rząd polski znalazł się w patowej sytuacji, w której jednocześnie chciał ratować resztki dobrych stosunków z Rosją, a z drugiej strony za wszelką cenę nie mógł dopuścić, by za jego wschodnią granicą wybuch otwarty konflikt zbrojny, nieuchronnie prowadzący do  ponownego wcielenia Ukrainy do Rosji, nawet wbrew protestom społeczności międzynarodowej.

Między wschodem a zachodem

Trzecim czynnikiem kształtującym politykę ukraińską miał być według Bocheńskiego brak sprzecznych interesów z Niemcami. Konflikt interesów mógłby pojawić się między Ukrainą a Niemcami w wypadku wspólnych roszczeń terytorialnych wobec terytorium Polski. I choć nie pojawiły się żadne spory na tym polu, nie doszło również do żadnej znaczącej współpracy w jakiejkolwiek innej dziedzinie. Choć Niemcy zabiegały o niepodległość Ukrainy w czasie agresji rosyjskiej, to jednak Francja próbowała wysunąć się w tej kwestii na przywództwo ze strony europejskiej. Po wygaszeniu otwartego konfliktu za naszą wschodnią granicą i ustabilizowaniu sytuacji wewnętrznej, Niemcy zyskali nowy problem do rozwiązania – kryzys migracyjny, który jak dotąd trwale przysłonił temat kwestii ukraińskiej. 

Dynamika narodowa Ukrainy

Ostatnim elementem jaki wymienił Bocheński miało być doświadczenie przez Ukrainę ze zdwojoną siłą prawie wszystkich problemów, z jakimi borykała się ówczesna południowo-zachodnia Rosja, a które to miały się wzmożyć pod wpływem dynamiki narodowej Ukrainy. Nie odnotowano jednak, by jakiekolwiek z tych punktów zapalnych rzuciło trwały cień na współczesne stosunki Ukrainy z Zachodem, w tym z Polską. Wymienione przez Bocheńskiego cztery elementy polityki ukraińskiej miały determinować jej dalsze działania na arenie międzynarodowej. Zdawał on sobie sprawę z tego, że kształt polityki przyszłego państwa ukraińskiego niekoniecznie będzie mógł być korzystny dla Polski, dlatego przyjmował, że „z punktu widzenia międzynarodowego jest dla nas rzeczą obojętną, czy Polska będzie kiedyś w złych stosunkach z Ukrainą a w dobrych z Rosją, czy też odwrotnie. Kwestią ważną jest jedynie neutralizowanie się wzajemnie tych dwóch państw”, uniemożliwiając któremukolwiek z nich zawiązanie koalicji z Zachodem, a dokładniej z Niemcami. 

Państwa z ręką na pulsie

Dobre stosunki Polski z Rosją, w obliczu jej roszczeń terytorialnych wobec Ukrainy i działań na Dalekim Wschodzie, nie stawiałaby nas w komfortowej pozycji wobec zachodnich elit, stowarzyszonych z nami w Unii Europejskiej. Z drugiej strony, podtrzymanie dobrych relacji wyłącznie z Ukrainą pozostawiałoby wolną drogę do zawiązania ściślejszego sojuszu niemiecko-rosyjskiego, opartego na wspólnych interesach w zakresie energetyki, czego Bocheński za wszelką cenę radził unikać, pisząc, że „dla Polski najważniejsza będzie sprawa neutralizowania się wzajemnego tych państw”. Choć od wydania Między Niemcami a Rosją minęło 80 lat, niezmiennie aktualne są słowa Bocheńskiego, że „dynamika zmian w relacjach międzynarodowych nie pozwala krajom pozostawać biernymi w swojej polityce”, a „dobre strony powstania niepodległej Ukrainy wydają nam się większe od złych”.

// Agata Supińska

Comments are closed.