ŚWIAT W KOLORACH TĘCZY

On 7 kwietnia 2015 by DO

Przez polską debatę publiczną cyklicznie przewija się temat związków partnerskich rozpatrywany głównie w kontekście osób homoseksualnych. Pełne emocji argumenty podnoszone są przez każdą ze stron sporu. Tymczasem warto przyjrzeć się, jak prawo dotyczące osób LGBT funkcjonuje w innych państwach. Wówczas możemy zrozumieć, co jest celem tak zwanej „homopropagandy”.

Wiktor Hunek rferl.org

Naszą podróż po świecie widzianym z perspektywy LGBT zacznijmy w Europie – na kontynencie, którego częścią wszak jesteśmy. Jest rzecz, z której możemy i powinniśmy być dumni. Jako jedyny kraj w Europie w Polsce nigdy kontakty homoseksualne nie były karane. W innych państwach legalizację tego typu stosunków zaczęto dopiero pod koniec XVIII wieku jako wynik przemian rewolucji francuskiej. Niestety na tym kończy się nasz wkład w prawa osób LGBT. W krajach Europy Zachodniej, które przez długi czas wykazywały wrogość w stosunku do nienormatywnych stylów życia, nastąpiła od kilkunastu lat radykalna zmiana. Dania już w 1989 roku wprowadziła rejestrowane związki partnerskie, a niedługo potem pozostałe kraje skandynawskie. Pierwszym krajem, w którym zalegalizowano małżeństwa osób tej samej płci, była Holandia w 2001 roku. W późniejszych latach Belgia (2003), Hiszpania (2005), Norwegia i Szwecja (2009), Portugalia i Islandia (2010), Dania (2012), Francja (2013), Wielka Brytania (2014), Luksemburg (2015). W 2017 roku do grona tych krajów dołączy Finlandia. Z naszego postradzieckiego podwórka wyróżniają się dwa kraje: Czechy, które już w 2006 uznały związki partnerskie i Estonia, pierwszy kraj z byłego ZSRR, w którym od 2016 roku obowiązywać będzie prawo przychylne osobom pozostającym w związkach jednopłciowych.

Prawosławni konserwatyści

Dalsza część podróży to Rosja, na poły azjatycka, na poły europejska. Dekryminalizacja stosunków jednopłciowych w tym kraju to rok… 1917, a więc zasługa rewolucji bolszewickiej i jej przywódcy, Włodzimierza Lenina. Jednak już w 1933 za sprawą Józefa Stalina ponownie spenalizowano męski homoseksualizm. Powtórna legalizacja nastąpiła już po upadku Związku Radzieckiego w 1993 roku. Według badań sondażowych z 2013 roku 85 proc. Rosjan jest przeciwna małżeństwom jednopłciowym, a tylko 5 proc. jest skłonne poprzeć taką instytucję. Nie dziwi więc, że Rosja jest jednym z najbardziej homofobicznych krajów na świecie. Gorzej jest tylko w państwach muzułmańskich i części Azji i Afryki. Patriarcha Cyryl, czyli zwierzchnik Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, określił ideę małżeństw gejowskich jako „groźny znak Apokalipsy”. Od 2013 roku obowiązuje prawo federalne, które zakazuje propagandy zaprzeczającej tradycyjnym wartościom rodzinnym w celu ochrony małoletnich, inaczej mówiąc jest wymierzone w środowiska LGBT. Natomiast od 2015 obowiązuje zapis, według którego z grona osób uprawnionych do ubiegania się o prawo jazdy wyłącza się transwestytów, transseksualistów, fetyszystów i ekshibicjonistów. Rząd argumentował to troską o poprawę bezpieczeństwa na rosyjskich drogach.

Na kontynencie bez nadziei

Zatrzymajmy się na chwilę w innym zakątku świata, w Azji. Kontynent ten jest, delikatnie mówiąc, niezbyt przychylny osobom LGBT. O ile w części państw azjatyckich kontakty tej samej płci są legalne i zbliżone do polskiego prawa pod względem braku regulacji dotyczących związków partnerskich (Chiny, Japonia, Korea Południowa, Mongolia, Turcja), to nadal wiele z nich posiada prawa penalizujące homoseksualizm. Wyróżnić tu możemy kraje, w których homoseksualizm karany jest śmiercią (Afganistan, Brunei, Iran, Arabia Saudyjska oraz Jemen), w których grozi za to kara pozbawienia wolności (Pakistan) oraz te, w których prawo zakazu nie jest egzekwowane (Indie, Sri Lanka, Singapur, Bhutan). Jest tylko jedno państwo w Azji, które pod względem przyjętych praw jest najbardziej zbliżone do wzorców zachodnich, mianowicie Izrael. Dopiero w 1988 roku zalegalizowano tam stosunki homoseksualne, lecz już w 1994 przyjęto prawo uznające konkubinaty jednopłciowe. Od 2006 roku państwo uznaje małżeństwa homoseksualne zawarte poza granicami kraju, a od 2014 roku pary gejowskie mogą korzystać z komercyjnych usług surogatek (matek zastępczych).

Warto wspomnieć o stosunku terrorystów z samozwańczego Państwa Islamskiego (IS), istniejącego obecnie na terytorium części Iraku i Syrii. W listopadzie 2014 ukamienowano dwóch mężczyzn w wieku 18 i 20 lat, a w styczniu 2015 przez światowe media przeszła informacja o zrzuceniu z wysokości dwóch innych osób podejrzewanych o bycie homoseksualistami. IS wykazuje tymi działaniami wyjątkowe okrucieństwo, ale stanowią one krople w morzu masowych zbrodni, których dopuszczają się islamscy radykałowie również na swoich współwyznawcach.

Tęcza na sawannie

Z Azji czas zawędrować na Czarny Ląd, który pod względem prawodawstwa również nie stanowi wzoru do naśladowania. W aż 38 krajach kontynentu afrykańskiego homoseksualizm objęty jest zakazem, a tylko w 13 został zalegalizowany lub w ogóle nieobjęty regulacjami prawnymi. W tym 11 państw nigdy nie przyjęło prawa, które kryminalizowałoby stosunki między dwojgiem dorosłych homoseksualistów. Niestety, w północnej Nigerii, Sudanie i Mauretanii karą za homoseksualizm jest śmierć. Kilka lat temu ugandyjscy politycy chcieli przeforsować w parlamencie ustawę, która wprowadziłaby surowe kary, z karą śmierci włącznie, wymierzone oczywiście w mniejszości seksualne. Pod naciskiem opinii międzynarodowej i groźbą wstrzymania pomocy humanitarnej Uganda wycofała się z tak daleko idącego prawa. Społeczność międzynarodowa wykorzystuje coraz częściej argument dotyczący pomocy dla krajów Afryki, by wymusić zmianę prawa na bardziej tolerancyjne. Jest to proces długotrwały i obecnie bez większych rezultatów, gdyż w świadomości wielu Afrykanów homoseksualizm jest czymś obcym, skazą po kolonialnej przeszłości tego kontynentu. Tylko w Republice Południowej Afryki uznawane są małżeństwa tej samej płci, a prawo zakazuje wszelkiej dyskryminacji pod względem orientacji seksualnej.

Sędziowie w obronie wolności

Przenieśmy się teraz do kraju konstytucyjnej wolności, USA. Prawa dotyczące osób LGBT w Stanach Zjednoczonych są zróżnicowane w zależności od danego stanu. Prawo na poziomie federalnym nie reguluje kwestii małżeństw czy też związków tej samej płci. Porównując Stany Zjednoczone do innych krajów kultury Zachodu dziwić może fakt, że dopiero decyzją Sądu Najwyższego z 2003 roku w sprawie Lawrence vs. stan Teksas uznano prawo zakazujące „sodomii”, czyli homoseksualizmu, za niekonstytucyjne. Równie duży wkład w walkę z homofobicznym prawem miała decyzja Sądu Najwyższego z 2013 roku, która za niezgodną z konstytucją uznała część ustawy o ochronie małżeństwa z 1996. Definiowała ona małżeństwo jako wyłącznie związek mężczyzny i kobiety. Od tego czasu nastąpił prawdziwy przełom w orzecznictwie sądów stanowych, gdyż zakaz małżeństw homoseksualnych utrzymuje się jedynie w kilkunastu stanach, swoją drogą uchodzących za najbardziej konserwatywne. Ta liczba wciąż maleje, gdyż z tygodnia na tydzień kolejne sądy stanowe uznają rację Sądu Najwyższego. Jeszcze w tym roku wyda on ostateczne orzeczenie, którego wynikiem może być zrównanie małżeństw jedno- i dwupłciowych na terenie całej federacji.

Tęcza w rytmach latino

Po Stanach Zjednoczonych czas na Amerykę Łacińską. W Meksyku w części stanów można zawrzeć związki partnerskie, a reszta części składowych federacji zobligowania jest do ich uznawania. Jedynie na Kubie, w Republice Dominikany i Hondurasie związki homoseksualne są zakazane prawnie. W Ameryce Południowej aż 80 proc. ludności mieszka w krajach, w których małżeństwa jednopłciowe (Argentyna, Brazylia, Urugwaj) lub związki partnerskie (Chile, Kolumbia, Ekwador) są zalegalizowane. W 2010 roku, kiedy Argentyna dołączyła do społeczności państw nadających równe prawa osobom każdej orientacji seksualnej, głównym oponentem w tej sprawie był ówczesny arcybiskup Buenos Aires, kardynał Jorge Bergoglio (obecnie papież Franciszek).

Między Wschodem a Zachodem

Spoglądając z innej perspektywy na sytuację osób LGBT w Polsce, jednego możemy być pewni – nie jest tak źle. Pytanie, czy jest to jednak znaczący powód do zadowolenia? Nie jesteśmy, co prawda, w jednej lidze z krajami fanatycznego islamu ani też amerykańskich stanów z Bible Belt (Pas Biblijny, obszar USA, na którym dominują konserwatywni protestanci), jednak również od kilkunastu lat polskie prawo nie zmienia się w żadnym stopniu, w żadną stronę. Od naszych polityków zależy czy znajdą w sobie dość odwagi cywilnej i woli politycznej, by ten impas trwający od dłuższego czasu zażegnać. Przykładów nie trzeba daleko szukać, gdyż Czesi i Estończycy już dokonali wyboru. Zatem pozostaje czekać, oby jak najkrócej.

//Wiktor Hunek

okładka

Comments are closed.