SZPITAL CZY KRYMINAŁ?

On 22 czerwca 2013 by Mateusz Ciołkowski

Czyli o polityce narkotykowej

Temperatura sporu wokół polityki narkotykowej w polskiej debacie publicznej w najmniejszym stopniu nie przekłada się na przemodelowanie strategii państwa. Dyskusja wokół zatrzymania Kory Jackowskiej czy iluzoryczne zwycięstwo premiera w wojnie z dopalaczami to widoczne znaki anachronicznego sposobu myślenia elit w tym zakresie.

źródło: readers-bench.com

źródło: readers-bench.com

Węzeł gordyjski

Charakterystyczną cechą dyskusji o polityce narkotykowej jest nadzwyczajny galimatias pojęciowy, który potęgowany jest przez logikę ostrego sporu aksjologicznego.

Dla przeciwników liberalizacji prawa nie do przyjęcia jest jakiekolwiek ustępstwo, złagodzenie przepisów, które skutkowałoby niekaralnością osób posiadających przy sobie niewielkie ilości narkotyku. Rozumowanie to zakłada zasadniczą jednorodność substancji psychoaktywnych – bez rozróżnienia na „miękkie” czy „twarde”, na marihuanę czy heroinę. Po drugie traktuje mafie, jako grupy o wysoce zhierarchizowanej, spójnej i przejrzystej strukturze. Ostatni element w łańcuchu dystrybucji narkotyku jest kategorycznie zaliczany do grona przestępców. Podobnie zresztą traktuje się odbiorcę. Wreszcie liberalizacja przepisów stanowić by miała prostą drogę do zwiększenia popytu. Znamienne są w tym kontekście słowa byłej posłanki Barbary Labudy: „Wprowadzenie przepisów, które w pewnym stopniu przyzwalają na posiadanie małej ilości narkotyku na własny użytek, może stać się potężnym bodźcem do dalszego rozwoju produkcji i dystrybucji narkotyków w Polsce, [gdyż] […] uzależniony narkoman zrobi wszystko dla dawki, nawet zabije.”[1].

Po drugiej stronie sporu zwolennicy liberalizacji prawa starają się zaprezentować argumenty, które podważają skuteczność bezkompromisowej strategii. Odwołują się do badań, które wskazują na niską szkodliwość marihuany czy przykładów państw, które podjęły odważne kroki w kierunku depenalizacji, a nawet dekryminalizacji. Podkreślają w tymże kontekście nieproporcjonalność kary do popełnionego czynu.

Ten zasadniczo rozsądny przekaz bywa jednak zbyt często dewaluowany przez nieodpowiedzialne wypowiedzi reprezentantów szeroko pojętego środowiska artystycznego, śmiało przyznających się do eksperymentowania z różnymi narkotykami. Tak postąpiła m.in. wspomniana wyżej Kora, która bez ogródek wyznała, że w młodości brała LSD czy paliła haszysz. Na scenie politycznej zaś Ruch Palikota, postulujący depenalizację, stosuje najczęściej retorykę trywialnej emancypacji. Jej celem ma być oczywiście zdobycie poparcia najmłodszych wyborców, jednak jej efekt jest przeciw skuteczny. Przykład? Przewodniczący tejże partii zapowiadający zapalenie jointa na Wiejskiej.

Zmiana paradygmatu

Fundamentalną kwestią dla wykrystalizowania się opozycyjnego projektu polityki narkotykowej była redefinicja celów, zmiana podziału środków i stworzenie sieci instytucji o charakterze subsydiarnym, medycznym – a więc przede wszystkim praca pozytywna.

Przykładem takiego kompleksowego działania jest Portugalia. Na początku 1998 roku rząd powołał specjalną komisję, w skład której weszli eksperci różnych dziedzin – lekarze, prawnicy, socjologowie. Jej celem było stworzenie kompleksowego programu, strategii zmian dotychczasowej polityki państwa[2]. Warto dodać, że był to okres, w którym problem narkotyków był wymieniany jako jeden z najważniejszych. Silnym bodźcem były np. statystyki, z których wynikało, że aż 60% grupy obywateli zarażonej wirusem HIV stanowią osoby uzależnione od heroiny. Po kilku miesiącach komisja opublikowała raport, którego głównym zaleceniem było dekryminalizacja posiadania i używania narkotyków, jako najlepszej drogi do ograniczenia spożycia i zmniejszenia liczby osób uzależnionych. Nie uwzględniono przy tym rozróżnienia na narkotyki „miękkie” i „twarde”.

Specjaliści znacząco zmienili perspektywę patrzenia na problem. Choć w najmniejszym stopniu nie afirmowali spożywania narkotyków, przyznali, że przyczyny, dla których ludzie po nie sięgają, są zazwyczaj niezwykle złożone – nakładają się tu czynniki społeczne, ekonomiczne i emocjonalne. Po drugie, zażywanie narkotyków uznano za szkodliwe przede wszystkim w wymiarze osobistym. Dlatego kara pozbawienia wolności jest niewspółmierna do popełnionego czynu. Ponadto badania komisji wykazały, że kryminalizacja wpływała odstraszająco na osoby, które rozważały możliwość szukania pomocy.

Ramę polityki narkotykowej zaczęło stanowić prawo, w którym osoba spożywająca narkotyki przestała być kryminalistą. Stała się pacjentem. Symboliczną decyzją rządu było powołanie komisji odwodzenia, która podlegała ministerstwu zdrowia, nie sprawiedliwości. Przestrzeń wewnątrz owej ramy wypełniły instytucje, odpowiedzialne za udzielanie różnorodnej pomocy – przede wszystkim psychologicznej i medycznej. Rozpoczęto także szereg kampanii społecznych, uświadamiających konkretne grupy o skrajnie negatywnych skutkach sięgania po narkotyki, ale też przekazywano informacje o miejscach, gdzie można zdobyć pomoc.

Artur Domosławski w raporcie „Drug Policy in Portugal: The Benefits of Decriminalizing Drug Use”[3] wskazał pięć elementów obecnego programu, które stanowią spójny system przeciwdziałania problemowi. Pierwszym jest prewencja. Poza organizacją powszechnych kampanii społecznych, które kierowanie są przede wszystkim do młodzieży, odpowiedzialne instytucje na bieżąco starają się wykrywać rejony o wyższym stopniu zagrożenia. Działania nie są podejmowane jednorazowo, ale długofalowo. Nie powszechnie (co wzbudza ciekawość), ale punktowo i dyskretnie. Drugim elementem są komisje odwodzenia. Przeprowadzają one wywiad z osobami zatrzymanymi na posiadanie niedozwolonych środków. Informują one o reperkusjach, wynikających ze spożywania narkotyków, zbierają informacje o przyczynach itd. Po pierwszym spotkaniu komisja najczęściej nie nakłada kary, dopiero po drugim razie grozi grzywna czy prace społeczne. W praktyce każda komisja dysonuje szeroką gamą instrumentów, które umożliwiają jej elastyczne działanie. Trzecim jest minimalizacja ryzyka i redukcja szkód. IDT, instytucja organizująca pomoc na tym poziomie, zajmuje się bezpośrednim kontaktem z osobami uzależnionymi w sferze publicznej. Pracownicy rozdają apteczki, w których znajdują się sterylne igły i środki dezynfekujące. Oferowane jest przy tym długofalowe wsparcie. Czwartym segmentem jest leczenie w ośrodkach z profesjonalnie przygotowaną opieką. Ostatnim jest pomoc w powrocie do społeczeństwa.

Raczej na tak

Choć polityka narkotykowa w tym wydaniu nie jest oceniana jednoznacznie pozytywnie, trzeba w tym miejscu wspomnieć m.in. o nieszczelności systemu, wynikającej głównie z kontroli młodzieży i osób ubogich, to jednak część badań przemawia za jej skutecznością. Przede wszystkim nie spełniła się czarna przepowiednia, w której młodzież masowo sięga po narkotyki. W przeciągu 10 lat od wprowadzenia reformy procent spożywającej młodzieży w wieku 15-24 lata zwiększył się z 12,4 do 15,4, jednakże w przedziale 15-19 zmniejszył się z 10,8 do 8,6%. Odsetek osób sięgających po heroinę zasadniczo nie uległ zmianie, przy czym odnotowano znaczny spadek zakażonych wirusem HIV. Dekryminalizacja nie wpłynęła negatywnie także na pozycję Portugalii w rankingu państw europejskich pod względem konsumpcji narkotyków.

Globalna dyskusja trwa

Co ciekawe, postulat delegalizacji coraz częściej pojawia się przy okazji dyskusji na temat nowej strategii walki z narkotykami. Dotyczy to przede wszystkim państw Ameryki Środkowej i Południowej. Na początku 2012 roku prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos stwierdził, że jego kraj jest gotów na daleko idącą legalizację narkotyków, pod warunkiem, że podobną decyzję podjęłyby inne państwa.

Z kolei były wiceprezydent Nikaragui Sergio Ramirez wraz z pisarzem Carlosem Fuentesem, mniej więcej w tym samym czasie, traktowali taki postulat, jako początek normalizacji sytuacji na osi, wiodącej z Ameryki Południowej do Północnej, stanowiącej jeden z największych szlaków narkotykowych na świecie – Prezydent Meksyku powinien czuć się zobligowany, by skonfrontować te fakty z prezydentem USA i porozmawiać o problemach, które dotyczą obydwu (krajów – przypis autora). Są również winni po stronie amerykańskiej i jest to problem, który pozostaje nierozwiązany – podsumował Fuentes.

Blisko małej rewolucji w tej dziedzinie jest Urugwaj. Lewicowy rząd prezydenta José Mujiki zaproponował w ostatnim czasie zerwanie z międzynarodową koncepcją kategorycznego zakazu handlowania i posiadania narkotyków. Marihuanę będzie mogła nabyć każda osoba pełnoletnia po uprzedniej rejestracji w banku danych. Uprawa i plantacje będą legalne, natomiast cały handel zmonopolizuje w tej sferze państwo. Jak podkreślają autorzy pomysłu, zmiana ta nie jest panaceum na wszystkie problemy, związane z narkotykami. Nie mniej jednak przejęcie kontroli nad częścią rynku, który zdominowany jest przez organizacje przestępcze, może doprowadzić do znacznego osłabienia ich wpływów.

Przykładem dla urugwajskich polityków jest Holandia. Jak mówi Julio Calzada, szef rządowego komitetu ds. narkotyków, obecna władza musi stworzyć model bardziej kompleksowej kontroli – Holandia była trochę zakłamana. Bo państwo kontroluje miejsca konsumpcji marihuany, ale już drogi, jakimi ona tam trafia – nie. A to jest bardzo ważne, bo ludzie kupują wciąż na czarnym rynku. My chcemy zrobić tak, by państwo pilnowało upraw, sprzedaży i rejestru użytkowników[4].

Na koniec

Oczywiście każdy z wymiarów polityki narkotykowej, opisanych przeze mnie powyżej, wymaga osobnej refleksji. Poprzez ich zestawienie chciałem wykazać, że obecny restrykcyjny system polityczno-prawny nie jest jedynym uznawanym na arenie międzynarodowej. Być może, jak twierdzą jego krytycy, jest już na tyle niewydolny, że jego reforma musi przybrać rewolucyjny charakter. Przykład Portugalii czy Szwajcarii pokazuje, że delegalizacja nie musi oznaczać zwiększenia konsumpcji narkotyków, tak, jak nie deprecjonuje konieczności twardego postępowania wobec grup przestępczych, zajmujących się produkcją tych środków. Pozostaje zatem pytanie: tylko czy politykom będzie się to opłacało?



[1] http://www.rp.pl/artykul/642615.html?print=tak&p=0

[2] Dokument ten nosi nazwę „Portugese Drug Strategy”.

[3] Raport dostępny pod adresem: http://www.opensocietyfoundations.org/sites/default/files/drug-policy-in-portugal-english-20120814.pdf

[4] http://wyborcza.pl/narkopolacy/1,100609,12601520,Narkotykowa_rewolucja_po_urugwajsku.html

Comments are closed.