THE UNEXPECTED VIRTUE OF IGNORANCE

On 24 kwietnia 2015 by DO

Nagrody Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej zostały rozdane.

Za najlepszy film jury uznało Bird­mana. Pro­duk­cja zdo­by­ła w sumie czte­ry Osca­ry. Tyle samo nagród przyznano także obrazowi Wesa Andersona The Grand Budapest Hotel. Trzy statuetki otrzymał film Whiplash Damiena Chazelle’a. W ka­te­go­riach ak­tor­skich zwy­cię­ży­li: Eddie Redmay­ne (najlepszy aktor pierwszoplanowy za Teo­rię wszyst­kie­go), Ju­lian­ne Moore (najlepsza aktorka pierwszoplanowa za Still Alice), Pa­tri­cia Arqu­et­te (najlepsza aktorka drugoplanowa za  Boy­ho­od) i J.K. Sim­mons (najlepszy aktor drugoplanowy za Whi­plash).

Jednak dla Polaków 87. gala rozdania Ocarów zostanie zapamiętana jako wielki sukces i triumf Idy. Na uznanie Amerykańskiej Akademii  czekaliśmy od 1963 roku, bowiem wtedy Nóż w wodzie  Romana Polańskiego otrzymał pierwszą dla kina polskiego nominację w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Obraz Pawła Pawlikowskiego to dziesiąta rodzima produkcja, która walczyła o prestiżową statuetkę. Pokonała nominowanych w tej kategorii rosyjskiego Lewiatana, argentyńskie Dzikie historie, mauretańskie Timbuktu oraz estońskie Mandarynki.

 „Nie wiem, jak się tu dostałem, zrobiłem czarno-biały film o potrzebie spokoju, wycofania się ze świata i kontemplacji. I oto jestem, w tym zgiełku, w centrum światowej uwagi. To fantastyczne, życie jest pełne niespodzianek” – wyznał wzruszony reżyser Idy podczas odbierania statuetki. Swój sukces i uznanie Ida  zawdzięcza  uniwersalnej i subtelnie opowiedzianej historii. Obraz jest bardzo ascetyczny w formie i eteryczny w treści. Dotyka kwestii drażliwych w sposób wyważony i dojrzały. Film budują milczenie, niedomówienia, wymowne gesty i monochromatyczne zdjęcia. Posiada niezwykły klimat stworzony z wyczuciem, zachwyca od początku do końca. Oscar dla dzieła Pawła Pawlikowskiego jest dowodem na to, iż czarno-biały, niskobudżetowy film może zostać doceniony przez publiczność z całego świata. Reżyser stworzył obraz nietuzinkowy, traktujący o poszukiwaniu siebie i wyborze własnej życiowej drogi, a także  o tożsamości, która poddawana zostaje stałej weryfikacji. Ida osiągnęła międzynarodowy sukces także dlatego, że nie starała się imitować amerykańskich produkcji, cechujących się szybką akcją oraz licznymi efektami specjalnymi, lecz urzekła Amerykańską Akademię snutą przez Pawlikowskiego kameralną historią. 

Największym wygranym tegorocznej ceremonii jest bez wątpienia Birdman. Obraz Alejandra Gonzaleza Inarritu zdobył wyróżnienia w najważniejszych kategoriach (za najlepszy film, reżyserię, scenariusz i zdjęcia). Akademia zdecydowała się nagrodzić kino niełatwe w odbiorze, miejscami surrealistyczne, ale przede wszystkim dotyczące kwestii pozycji sztuki i jej znaczenia we współczesnym świecie.

 „Eviva l’arte! Duma naszym bogiem,

Sława nam słońcem, nam, królom bez ziemi!

Możemy z głodu skonać gdzieś pod progiem,

Ale jak orły z skrzydły złamanemi —

Więc naprzód! Cóż jest prócz sławy co warte?

Eviva l’arte!”

Fragment utworu Kazimierza Przerwy-Tetmajera stanowi niejako esencję filmu Alejandra Gonzaleza Inarritu. Bohaterowie Birdmana pragną sławy, są jej zakładnikami i potrafią wiele poświęcić, by uchwycić miraż chwały oraz artyzmu, osiągnąć status „prawdziwego” aktora.

W kategorii najlepszy film zwyciężył obraz traktujący o mężczyźnie pogrążonym w kryzysie – osobistym i artystycznym – będący dziełem  niepokojącym, zgłębiającym tajniki umysłu reżysera, które stanowi jednak wyłącznie asumpt do refleksji nad uniwersalnymi pragnieniami i lękami każdego z nas. W filmie zostaje przedstawiona historia podstarzałego gwiazdora kina akcji Riggana Thompsona, który decyduje się na wystawienie ambitnej sztuki na Broadwayu, aby udowodnić, że nie jest aktorem jednej roli. Bohater Birdmana egzystuje na granicy dwóch światów, ale do żadnego z nich  nie należy w całości. Nie jest już aktorem zarabiającym miliony, nie uzyskał też uznania jako prawdziwy artysta. Trwa w stanie przejściowym i nie potrafi się w tym położeniu odnaleźć, a tym bardziej pogodzić się z nim.

Oś filmu skupia się na walce Thomsona ze swoim alter ego. Tytułowy Birdman jawi się jako uosobienie wszelkich lęków, jak również tęsknot i namiętności aktora. Jest hipostazą pragnienia wielkości, stanowi ucieleśnienie horacjańskiego motywu non omnis moriar, chęci ocalenia siebie od zapomnienia. Głównemu bohaterowi nieustannie towarzyszy strach przed przemijaniem, obawa, że wszystko, co do tej pory osiągnął, jest postrzegane przez innych  bezwartościowe, a on zamiast rozwijać  talent i wznieść się ponad przeciętność, zmarnował swoje życie. W Birdmanie widzimy aktorów podążających za mitycznym prestiżem, przechodniów szukających popularności w Internecie, a nawet bezdomnego, wygłaszającego na widok Thompsona przejmujący monolog w nadziei, że zostanie dostrzeżony.

Inarritu snuje w swym dziele paraboliczną opowieść, unikając przy tym moralizatorstwa i poddającej się konwencjonalnej interpretacji symboliki. Birdman przepełniony jest  celnymi, a zarazem cynicznymi dywagacjami na temat blockbusterów oraz współczesnych odbiorców sztuki osnutymi w smutną ironię, tworząc przy tym koherentną tragikomedię. Ponadto reżyser ukazuje przemiany zachodzące w kulturze i społeczeństwie. Z przedstawionego obrazu wyłania się przeświadczenie, iż współcześnie w zaistnieniu i zyskaniu sławy niebagatelną rolę odgrywają media społecznościowe. Nie korzystając z nich, skazujemy się na niebyt.

Dominantę kompozycyjną obrazu stanowią liczne kontrasty – popularność zostaje zestawiona z poważaniem, szaleństwo z normalnością, komercja ze sztuką, egoizm z odpowiedzialnością. Jeśli chodzi o stronę techniczną filmu, to jest ona dopracowana pod każdym względem. Birdman stanowi obraz odznaczający się tym, że nie posiada słabych ról, gdyż cała obsada wspięła się na wyżyny swoich możliwości. Jednak szczególne uznanie należy się Michaelowi Keatonowi, który w roli będącej w pewnym sensie paralelą jego życia, potrafił oddać całe spektrum emocji towarzyszących Rigganowi. Reżyser filmu sprawił, że przytłaczający klimat Nowego Jorku, teatralna sceneria, broadwayowska bohema, a także schizofreniczna sytuacja egzystencjalna głównego bohatera, łączą się w strumień świadomości uchwycony na ekranie za pomocą jednego ujęcia.

U Alejandra Gonzaleza Inarritu fakty przeplatają się z fikcją, świat rzeczywisty stanowi element świata przedstawionego w filmie, a my coraz bardziej zanurzamy się w realizmie magicznym.

Tegoroczne nagrody wyróżniły  raczej amerykańską wersję kina artystycznego niż jego epicką odmianę. Ceremonia była przyzwoita, poprawna politycznie i przewidywalna. Jednak dla kina polskiego 87. gala wręczenia Oscarów  jawi się jako wydarzenie wyjątkowe i historyczne, a prestiżowa statuetka w najważniejszej dla nas kategorii, to sukces bez precedensu. Zwycięstwo dzieła Pawła Pawlikowskiego w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny stanowi niepodważalne świadectwo tego, iż  potrafimy stworzyć obraz na międzynarodowym poziomie.

//Sonia Żogała

Comments are closed.