Trudna sztuka samoograniczania

On 10 marca 2017 by Agata Supińska

Największym wygranym głosowania w sprawie wyboru szefa Rady Europejskiej jest Viktor Orbán. Dlaczego? Bo jego przykład dobitnie pokazuje, jak można zjeść ciastko i mieć ciastko.

Początkowo pojawiały się jakieś pogłoski o tym, że Polska wraz z Węgrami ma stworzyć blok państw, który zablokuje wybór Tuska. Po głosowaniu okazało się, że jednak z tej operacji nici. Dlaczego? Bo Orbán doskonale rozumie, jak państwo małe musi funkcjonować w otoczeniu międzynarodowym, zdominowanym przez dużych. Państwo małe nie może za bardzo stawać okoniem względem silnych. Nie może też jednak poddawać się im, ponieważ stąd już tylko niewielki krok do utraty suwerenności. W związku z tym państwo takie musi być elastyczne, dopasowywać się do sytuacji i umieć rozmawiać ze wszystkimi.

Takiej dyplomacji z pewnością nie prowadzi Polska. Ale pewnie zaraz oburzycie się – przecież Polska nie jest państwem małym! Pod względem potencjałów pewnie nie, ale politycznie? Jak najbardziej. Nasza pozycja jest odwiecznym dylematem – jesteśmy za duzi na bycie przedmiotem, ale jednocześnie jesteśmy za mali (a raczej brakuje nam odpowiedniego poziomu rozwoju gospodarczego i umiejętności lawirowania w polityce), by nas nazwać dużymi. Wczorajszy przykład pokazał dobitnie, że niezmiennie staramy się działać w oparciu o emocje, które to w przeciwieństwie do polityki wewnętrznej nie ogarniają innych graczy, lecz tylko przyczyniają się do wzrostu litości do naszego narodu. I tak bez przerwy od kilkuset lat…

Abstrahuję tu całkowicie od samej kwestii wyboru. Mam nadzieję, że polscy decydenci wiedzieli o tym, że ich plan nie wypali. Być może celem polityków było wytworzenie złej aury wokół państw UE, coś na zasadzie „znowu wszyscy przeciw nam”. Jeżeli w przyszłości polski rząd podejmie decyzje, które będą iść radykalnie w poprzek działań Unii, taka teza może wówczas zostać zweryfikowana pozytywnie i wtedy jakoś będzie można „operację Saryusz” wytłumaczyć. Bo nagle radykalnie wzrośnie liczba eurosceptyków, bo planujemy jakieś radykalne posunięcia niezgodne z podwalinami ideowymi UE itp.

A jeżeli jednak nie? Może wczorajszy spektakl dotyczył tylko próby zamanifestowania naszego oporu? Może faktycznie nie stoi za tym nic pozytywnego? Wtedy faktycznie straciliśmy szansę na dołączenie do Wielkiej Czwórki, do odprężenia stosunków z Niemcami, wreszcie do budowania na kanwie tego odprężenia podmiotowej pozycji na arenie międzynarodowej, do której dążymy od tyłu lat! Najgorsze jest to, że w takim przypadku Polska nie ma jakiegokolwiek planu co do zmiany otoczenia międzynarodowego podług swoich potrzeb. Innymi słowy, znowu manifestacje, konkretnych probierzy działania brak. Takie zachowanie będzie zatem z punktu widzenia aktualnego stanu Unii nieracjonalne, ponieważ istnieje – a raczej istniała – bardzo duża możliwość dopuszczenia Polski do roli jednego z głównych państw UE.

I tu porównajmy sobie polskie stanowisko z działaniami Orbán. Czemu mówi się o nim, że to jeden z czołowych eurosceptyków, a tymczasem jakoś dobrze sobie żyje z czołowymi przywódcami UE? Ano dlatego, że znając sztukę dyplomacji umie lawirować między obiema stronami – z jednej strony polskim rządem oraz Rosją, zaś z drugiej z Niemcami, którzy są głównym partnerem gospodarczym oraz w związku z tym politycznym. Z żadną ze stron nie zamyka sobie dialogu dzięki dosyć pokojowym stwierdzeniom w stosunku do każdej ze stron.

A u nas? Wystarczy spojrzeć na retorykę. Wojownicza, bez posiadania konkretnych narzędzi, brak kompromisów, nici porozumienia. Stąd prosta droga do stygmatyzowania Polski wśród innych oraz izolacja na arenie międzynarodowe. Dlaczego u nas polityka musi zawsze polegać na wyborze skrajności zamiast skupieniu na zwyczajnej, bezideowej refleksji? Czy nie lepiej stworzyć odpowiednie scenariusze, warianty działania i skupić się na wielowektorowym prowadzeniu polityki, której kompromis jest immanentną częścią? Polityka, jak mówił Łagowski, jest „sztuką samoograniczania się”. Polskie rządy widocznie tego nie rozumieją.

// Mateusz Ambrożek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>