„…TU-154 ROZBIŁ SIĘ”

On 10 kwietnia 2016 by DO

Minęło parę godzin, zanim cała informacja tak naprawdę do mnie dotarła: „Prezydencki samolot TU-154 lecący do Katynia rozbił się”. Sądzę, że do samych dziennikarzy, którym przyszło przekazywać ten komunikat, nie docierało to, co tak naprawdę się wówczas wydarzyło. 

wikimedia.org

wikimedia.org

Źle zszyta rana potrafi wyrządzić wiele szkód w organizmie ludzkim, pozostawiając przede wszystkim szkaradną bliznę. Czasem zatem lepiej rozdrapać starą ranę, by mieć szansę zaszyć ją na nowo, tak jak należy.

1940

To była krwawa wiosna w historii narodu polskiego. 5 marca 1940 roku władze ZSRR wydały na Polaków, których uznano za wrogów władzy sowieckiej, wyrok śmierci. Ponad trzydzieści tysięcy obywateli polskich, w tym oficerów, policjantów, mężów, matek, dzieci zostało zamordowanych strzałem w głowę przez radziecką policję polityczną NKWD. Pogrzebano ich w masowych grobach w lesie katyńskim. Obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej rozłożono na kilka dni. 10 kwietnia 2010 roku miały się odbyć główne uroczystości z udziałem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i najważniejszych przedstawicieli Polski, w tym żołnierzy, polityków, księży. Jednak w tym dniu pamięć o mordach katyńskich przysłoniło tragiczne wydarzenie.

8:41

Przez tę jedną, mrożącą krew w żyłach Polaków chwilę świat stanął w miejscu. Przez ten jeden dzień nie istniały żadne podziały. Minęło raptem sześć lat, jednak wydaje się, że nikt już tamtych emocji nie pamięta. Upłynęło wystarczająco dużo czasu, by ukoić największy ból i zacząć powolutku goić ranę w sercu. To jednak zbyt krótki czas, by pozwolić na ciszę, na brak wspomnień, na zapomnienie.

W tę pamiętną godzinę, która sześć lat temu odbiła piętno na naszym narodzie, w niektórych miastach zawyły syreny alarmowe dla uczczenia szóstej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Nie stało się tak jednak w Kołobrzegu, moim rodzinnym mieście, z którego pochodził poseł Sebastian Karpiniuk, zmarły tragicznie pod Smoleńskiem. Wystarczyło sześć lat, by podział partyjny i sprzeciw polityczny wzięły górę nad tą jedną minutą syren, w której każdy kołobrzeżanin pomyślałby przede wszystkim o swoim przedstawicielu.

Współczesna Polska, naród solidarny ze wszystkimi krajami cierpiącymi z powodu wojny, zamieszek, zamachów terrorystycznych, nie została wówczas w pełni wsparta przez właśnie te państwa. Żałoby narodowej, pomimo tragicznej śmierci dziewięćdziesięciu sześciu najważniejszych osób w państwie, nie ogłosiły ani Francja, ani Belgia, ani Holandia ani też Wielka Brytania. Jeżeli współczesna Polska pozwoli sobie na ciszę, na powolne odejście w zapomnienie tamtych chwil i uczuć, nikt więcej nie będzie o nich pamiętał.

2011

Do czasu tragicznych wydarzeń w Polsce nie istniał spójny system procedur obowiązujących w zakresie organizacji wyjazdów i zapewnieniu bezpieczeństwa. 8 lutego 2011 zostało wydane porozumienie w sprawie wykonywania lotów z najważniejszymi osobami w państwie. Paragraf szósty tego porozumienia szczegółowo zakazał przebywania na pokładzie samolotu jednocześnie: Prezydenta RP i Marszałka Sejmu RP, Prezydenta RP i Prezesa Rady Ministrów, Prezydenta RP i pierwszego Wiceprezesa Rady Ministrów. Ponadto ograniczył możliwość jednoczesnego przebywania na pokładzie więcej niż połowy członków Rady Ministrów, Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Kolegium ds. Służb Specjalnych oraz dowódców wojskowych. Porozumienie zostało zawarte między szefami kancelarii Prezydenta RP, Sejmu, Senatu i Prezesa Rady Ministrów, a Ministrem Obrony Narodowej, Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji, Szefem Biura Ochrony Rządu i Prezesem Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Co prawda 15 grudnia 2004 roku zostało przyjęte podobne porozumienie, jednak nie było ono skutecznie realizowane przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Obrony Narodowej, odpowiedzialnych za organizację służbowych wyjazdów najważniejszych osób w państwie.

2012

Wedle raportu Najwyższej Izby Kontroli o organizacji wyjazdów i zapewnieniu bezpieczeństwa osobom zajmującym kierownicze stanowiska w państwie, korzystającym z lotnictwa transportowego sił zbrojnych RP w latach 2005-2010 „we wszystkich kontrolowanych podmiotach stwierdzono istotne nieprawidłowości, które miały wpływ na niewłaściwe przygotowanie i realizację tych zadań”. Czytając ten raport, w którym na każdej stronie NIK wylicza szereg niedociągnięć, wykroczeń poza przyjęte zasady, wydaje się, że do katastrofy musiało dojść, prędzej czy później. Szczególna krytyka została wystosowana w kierunku 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, w którym stwierdzono braki kadrowe i szkoleniowe. Nie uszło bez szwanku także Biuro Ochrony Rządu. NIK stwierdził, że „BOR nie sporządzało rzetelnie analiz zagrożenia ochranianych osób, zajmujących kierownicze stanowiska w państwie”. Wydarzenie z 4 marca br. z udziałem prezydenckiej limuzyny potwierdziło dalszy brak rzetelności ze strony pracowników BOR w wypełnianiu obowiązków. Choć raport nie skupia się na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej, to zostało wprost w nim wskazane, że to właśnie wydarzenia z 10 kwietnia 2010 miały szczególny wpływ na podjęcie decyzji o przeprowadzeniu kontroli w tym zakresie.

2016

„O zmarłych nie mówi się źle” - tak zawsze mnie uczono. Coraz częściej jednak spotykam ludzi, którym zasada ta jest obca. Nie chodzi w niej jednak, by nie rozliczać, nie mówić o błędach. Chodzi o to, by zmarłych otoczyć należnym im szacunkiem. Krokiem ku temu będzie okazanie choć odrobiny zrozumienia dla tych, którzy w tragicznej katastrofie sześć lat temu stracili najbliższych. Naszym zadaniem jest udzielenie im obywatelskiego wsparcia. Pamięć – tym dysponujemy, wspomnienie – tym operujemy, by jeszcze na jakiś czas zachować w historii tamte chwile, obojętne na sympatie, podziały, rozbieżności. 

//Agata Supińska

Comments are closed.