TW „BOLEK”

On 2 kwietnia 2016 by DO

16 lutego br. wdowa po generalne Czesławie Kiszczaku zaproponowała Instytutowi Pamięci Narodowej odsprzedaż teczek niejakiego TW „Bolka” za dziewięćdziesiąt tys. Tego samego dnia prokurator w asyście policji dokonał przeszukania domu pani Kiszczak, w którym znaleziono dokumenty podlegające przekazaniu IPN.

iplsc.com

iplsc.com

Zgodnie z ustawą dokumenty dotyczące kwestii, którymi zajmuje się Instytut Pamięci Narodowej muszą być bezzwłocznie przekazane Prezesowi IPN. Już w 2015 roku było prowadzone śledztwo czy generał Kiszczak przetrzymuje dokumenty, które powinny być przekazane archiwum IPN. Śledztwo przerwała śmierć generała w listopadzie 2015 roku.

Teczki „Bolka”

Wielokrotnie o bycie TW „Bolkiem” oskarżano Lecha Wałęsę. I wielokrotnie zaprzeczał. W 2001 roku Sąd Lustracyjny stwierdził, że Wałęsa nie był „tajnym współpracownikiem służb PRL”. Stwierdził, że akta, które dotyczą Lecha Wałęsy zostały sfałszowane przez służby, a jedynym dowodem jest rejestr SB. W wywiadzie dla Super Expresu z 2014 Czesław Kiszczak opowiadał jak w 1989 r. sam niszczył teczki znanych osób. Dyskusja o TW „Bolku” wybuchła ponownie w 2010 roku, gdy ukazała się książka Sławomira Cenkiewicza i Piotra Gontarczyka pt. „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” wydana przez IPN. W styczniu 2016 roku Lech Wałęsa zwrócił do IPN z prośbą o zorganizowanie spotkania z osobami, które zarzucają mu współpracę ze służbami komunistycznymi. W lutym odrzucił warunki debaty zaproponowane przez Instytut.

Co jest w teczkach?

W teczkach znajduje się m. in. raport roku kapitana SB z dnia 21 grudnia 1970 r. o pozyskaniu do współpracy Lecha Wałęsy. W teczkach znalazła się także notatka oficera prowadzącego, określająca TW „Bolka” jako „człowieka bardzo wybuchowego, częstokroć nie analizuje swojej wypowiedzi, potrafi z rzeczy stosunkowo błahych robić problemy. W związku z tym musi być często kontrolowany”. W dokumentach zabezpieczonych przez SB znajduje się również oświadczenie „Bolka” o rezygnacji ze współpracy datowane na 5 października 1973 roku. Wyjaśnia on tam, że przystąpił do współpracy, ponieważ obawiał się represji po wydarzeniach grudniowych. Według dokumentów z 22 tycznia 1971 roku, TW „Bolek” miał donosić na swoich kolegów ze Stoczni. Na dokumencie, jak i wielu innych z tego okresu nie widnieje podpis „Bolka”. Jeszcze przed rozmową pozyskiwaniową w notatce esbeka z dnia 19 grudnia 1970 Lech Wałęsa zdaje relacje z wydarzeń grudniowych. W notatce nie ma ani „Bolka”, ani nawiązania do bycia TW. Pierwsze doniesienia TW „Bolka” pochodzą z 4 stycznia 1971 roku.

Donosy i pieniądze

„Bolek” miał dostarczać SB informacji o konkretnych osobach zaangażowanych w komitet strajkowy. W notatkach padają nazwiska konkretnych osób zaangażowanych w grudniowe strajki (m. in. Józef Szyler, Henryk Jagielski, Jan Jasiński, Mieczysław Górski). Informował o nastrojach panujących w stoczni, plotkach, że będąc na zwolnieniu lekarskim był widziany w stoczni i miał namawiać do strajku. W dokumencie dotyczącym rezygnacji ze współpracy znajduje się dopisek rezydenta „Madziara”, że „w toku współpracy ze mną t. w. kilkakrotnie oficjalnie domagał się pieniędzy, gdyż tak był nauczony w pierwszym okresie czasu po werbunku, dostawał co miesiąc po tysiąc złotych i więcej. Nie podając ciekawych informacji nie dawałem mu pieniędzy, gdyż nie było za co. Wobec tego odmówił współpracy. Uważam za wskazane nie prosić w/w, a zaniechać dalsza pracę”. W notatce z ostatecznego spotkania dotyczącego zakończenia współpracy widnieje dopisek kpt. Z. Ratkiewicza „że t. w. +Bolek+ w roku 1971 za przekazane informacje otrzymał sumę dziewięciu tysięcy czterystu zł, natomiast w roku 1972 jedynie tysiąc sześćset zł, a w 1973 r. nie otrzymał z uwagi, że przekazane przez niego informacje nie przedstawiają większej wartości operacyjnej”.

Obrona Wałęsy

Europoseł Jarosław Wałęsa, syn Lecha Wałęsy, uważa, że współpraca ojca po wydarzeniach grudniowych była próbą gry z SB. Według niego ojciec nikogo nie skrzywdził. Syn Wałęsy, uważa, że obecna afera to była zaplanowana akcja skierowana przeciwko jego ojcu, gdy odrzucił warunki debaty przedstawione przez IPN. Wyciągnięcie teczek miało służyć przykryciu niedociągnięć pierwszych stu dni rządów Beaty Szydło. KOD zapowiedział przeprowadzenie w sobotę 27 lutego i w niedzielę 28 lutego w całym kraju protestów w obronie Lecha Wałęsy. W Warszawie odbyła się manifestacji pod hasłem „My, Naród” nawiązującym do historycznego wystąpienie byłego prezydenta w Kongresie Stanów Zjednoczonych. Lech Wałęsa wystosował list do środowiska KOD, w którym zaprzeczył współpracy z służbami bezpieczeństwa PRL. W Gdańsku został zorganizowany wiec pod hasłem „Cała Polska murem za Wałęsą”, w którym udział wzięła Danuta Wałęsa.
Obrońcy Wałęsy zarzucają jego przeciwnikom, że chcą oni zniszczyć jego legendę, a na jego miejsce postawić nowy symbol walki z komuną. W tym kontekście pada imię i nazwisko Lecha Kaczyńskiego. Co ciekawe, Ci którzy go dziś popierają, w czasie kampanii wyborczej w 1990 roku stali po stronie Tadeusza Mazowieckiego. Bronisław Komorowski, uważa, że szarganie pamięcią o Lechu Wałęsie to polityczna głupota, która przynosi przyjemność radykalnej prawicy a niszczy wizerunek Polski. Obrona dobrego imienia Lecha Wałęsy stanowi obronę dobrego imienia Polski.

Upadek symbolu

Prawica i środowiska nieprzychylne Lechowi Wałęsie wieszczą upadek symbolu III RP. Okazało się oto, że Lech Wałęsa przez dwadzieścia sześć lata istnienia III RP kłamał na temat swojej współpracy z SB. Oliwy do ognia dodało wyemitowanie przez TVP dokumentu „Taśmy z Magdalenki”. Podczas zakrapianego spotkania ustalono, że prezydentem zostanie generał Kiszczak oraz zapewniono, że wszyscy kandydaci z PZPRowskiej Listy Krajowej wejdą do Sejmu. W czerwcu 1989 po klęsce Listy Krajowej komuniści i opozycja dogadali się i zmienili ordynację. Dlatego powinno się zaprzestać świętowania 4 czerwca jako dnia zwycięstwa wolności nad komunizmem. Teczki TW „Bolka” to kolejny dowód na upadek mitu założycielskiego III RP. W Sieci dowodzi, że udział Wałęsy w tzn. „nocnej zmianie” to dowód na to, że teczki miały wpływ na jego decyzje polityczne. Na niekorzyść Wałęsy wpływają domniemania, że już jako prezydent zwrócił zdekompletowane akta TW „Bolka”.

Bohater ze skazą

Według profesor Friszke „w perspektywie tego, co dzieje się dziś, Wałęsa więcej sobie tym zaszkodził niż pomógł. Próbował usunąć dokumenty i takiego krętactwa rozgrzeszyć się nie da. W różnych mediach dziennikarze upraszczali, traktując go zero-jedynkowo, ale też upraszczając dramaty i trudności tamtych lat do poziomu komiksu. Sam to ułatwiał. To jego „ja”… Wolność to ja, Solidarność to ja… Szalenie wszystko personifikował. Nie lubił, jeżeli pokazywano innych z zasługami, jak Frasyniuka, Gwiazdę, Bujaka, Rulewskiego… Choć ich zasługi są ogromne.” Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że sam prezydent nie panuje nad tym co mówi. Podczas październikowego spotkania w Gdańsku, którego uczestnikami byli członkowie Koła Nauk Politycznych UJ, wiele mówił, nie odpowiadając jednak na nasze pytania. Sprawiał wrażenie człowieka żyjącego w swoim świecie.

Zbyt wiele emocji

Lech Wałęsa na doniesienia o teczkach zareagował bardzo emocjonalnie i żywiołowo. I w pewnym momencie sam zaczął się gubić w tym co mówi. Emocje są złym doradcą. Zastanawiam się czy Wałęsa zabiega o zawodowych doradców, którzy potrafiliby zapanować nad tą sytuacją i nad jego kulejącym wizerunkiem. Gdyby przyznał się kilka lat temu czy na początku lat 90., mógłby narzucić taką narrację, która całą sytuację przedstawiłaby w korzystny dla niego sposób. Podział społeczeństwa na tych, co wierzyli w mit założycielski III RP, jak i na tych, którzy go negowali był już wcześniej, teraz jednak stał się bardziej wyraźny. Dekomunizacja nie jest możliwa bez emocji, ale uważam, że poznanie prawdy jest konieczne. W innym przypadku, co jakiś czas będą wypływać podobne afery.

//Ewelina Morawska

Comments are closed.