Ukraina – czy warto?

On 12 maja 2017 by Drugi Obieg

Polskie wsparcie dla Ukrainy w konflikcie z prorosyjskimi separatystami skutkowało między innymi zamrożeniem polsko-rosyjskich relacji polityczno-kulturowych. Naturalnym wydaje sie zatem pytanie: Czy Polska, angażując się w ten spór, realizuje swoją racje stanu?

Od 1989 roku Polska stara się realizować swoją polityka wschodnią w oparciu o tzw. Doktrynę Giedroycia, która zakładała odseparowanie się Polski od Rosji kordonem niepodległych państw takich jak np. Ukraina. Skutkowałoby to zminimalizowaniem  bezpośredniego zagrożenia naszych granic ze strony państwa rosyjskiego, w myśl maksymy, iż Rosja bez Ukrainy nie będzie imperium. Przyjęcie powyższego toku rozumowania  zaowocowało 2 grudnia 1991 roku, kiedy to Polska jako pierwsze państwo na świecie uznała niepodległość państwa ukraińskiego, realizując tym samym powyższą teorie. Wspieranie Ukrainy w dzisiejszym konflikcie w Donbasie, który może przesądzić o jej niepodległości, jest, biorąc pod uwagę tezy Giedroycia, czymś uzasadnionym i leżącym w interesie Polski.

Między Niemcami a Ukrainą

Czy nie wystarczy jednak żeby Ukraina tylko istniała? Polską racją stanu jest utrzymywanie  żołnierzy rosyjskich jak najdalej od swoich granic. Dzisiaj, przez rewolucje na majdanie, wpływy i dywizje putinowskie sięgają o około 300 kilometrów bliżej polskiej granicy. Obalenie legalnych władz ukraińskich przez przewrót jest niekorzystnym wydarzeniem dla Polski, co najmniej z powyższego powodu. Zadajmy więc sobie pytanie: czy silna Ukraina byłaby lepszym partnerem dla Rzeczpospolitej? Otóż odpowiedź brzmi: nie. Tak samo jak istnienie silnej Rosji i Niemiec. Obecne Niemcy są najsilniejszym państwem na kontynencie europejskim. Gdyby Ukraina była solidnym państwem o dobrych stosunkach z Rosją, to sytuacja dla Polski byłaby zdecydowanie niekorzystna. Niemcy wolałyby współpracować z Ukrainą, która posiada duże bogactwa naturalne, mogące stać się przedmiotem zainteresowania Niemiec. Dodatkowo, rynek wewnętrzny na Ukrainie jest większy od polskiego, a chłonność towarów niemieckich o niezmiennie dobrej reputacji byłaby ogromna. Również aspekt historyczny, szczególnie po stronie ukraińskiej, wskazuje kogo widzą w roli partnera. Władze w Kijowie otwarcie gloryfikują działalność UON – UPA, które współpracowały z Niemcami w okresie II wojny światowej. Na uroczystościach upamiętniających poległych żołnierzy Waffen SS Galizien Ukraińcy ubrani w stroje tej zbrodniczej formacji oddawali salwę honorową ku czci ukraińskich bohaterów[1]. Z drugiej jednak strony wiemy, iż poprzez aspekt historyczny nie powinno tworzyć się polityki, aczkolwiek przeszłość w jakimś stopniu determinuje teraźniejszość i przyszłość.

W interesie Polski…

…jest istnienie państwa ukraińskiego. Jednak nasza polityka jest pełna sprzeczności, jak trafnie ujął to Stanisław Bieleń: „paradoksem stało się to, że postawa polityków warszawskich okazała się bardziej proukraińska niż polityków z Kijowa.”[2]. Każda pomoc Warszawy powinna mieć wymierną cenę w postaci zwolnień podatkowych dla polskich firm działających na Ukrainie, możliwość przejęcia tamtejszych zakładów etc. Nie uprawiajmy idealistycznej polityki wobec Ukrainy. Dzisiejsza pomoc temu państwu jest jeszcze bardziej kosztowna dla nas, ponieważ cierpią na tym nasze stosunki z Rosją. Musimy nauczyć się handlować wzajemną pomocą – kolokwialnie mówiąc, coś za coś.

// Paweł Kijanka

 

 


[1] http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/ukraincy-uczcili-pamiec-ss-galizien-w-mundurach-ss-i-pod-flagami-oun-upa-video-foto

[2] S. Bieleń, Paradoksy polskiej polityki zagranicznej [w:] „Studia europejskie” 2004, nr 2, s. 19.

Comments are closed.