Unia Europejska = Europa? Czyli o Domu Historii Europejskiej

On 11 grudnia 2017 by Drugi Obieg

Niedawne otwarcie Domu Historii Europejskiej (DHE) w Brukseli rozbudziło w środowiskach intelektualnych w Polsce i Europie refleksję na temat ideowych podwalin Unii Europejskiej. Dlaczego nad tą niebywale okrojoną historycznie placówką muzealną – powstałą w stolicy Belgii – patronat objął Parlament Europejski? Skąd w niej tyle uwielbienia dla komunizmu? Czy tak właśnie będzie wyglądać postrzeganie przeszłości w przyszłości przez nowoczesnych Europejczyków z przeoraną tożsamością? O tych i innych aspektach słów kilka poniżej.

Celowo postawione w tytule pytanie o utożsamienie Unii Europejskiej (UE) z Europą jako kontynentem wydaje się z pozoru oczywiste do zaprzeczenia. Wydawać się bowiem może, iż UE jako organizacja międzynarodowa i swego rodzaju ,,nadbudówka” nad państwami europejskimi nie może wyrażać sobą choćby tych, które do niej nie należą ­– jak Szwajcaria czy Norwegia. Jednak, gdy skierujemy swą uwagę na Białą Księgę wydaną w 2017 r. przez Komisję Europejską, zatytułowaną – ,,Biała Księga w sprawie przyszłości Europy. Refleksje i scenariusze dotyczące przyszłości UE-27 do 2025 r.”[1], zauważymy istotne zbliżenie pomiędzy przyszłością UE i Europy, jakby zawierające się w sobie czy też – utożsamiające się ze sobą. Bliżsi zrozumienia tego zabiegu będziemy zagłębiając się w treść owej Księgi, w której już na samym początku pojawia się postać Altiero Spinellego – włoskiego komunisty i zdeklarowanego federalisty, działającego na rzecz stworzenia europejskiego ,,superpaństwa” pozbawionego zarazem państw narodowych.

Już instytucja czy jeszcze muzeum?

,,Sprawa jest poważna. (…) To nie jest po prostu muzeum, tylko pewna instytucja o bardzo określonych celach. Zresztą w celach tej instytucji jest napisane tak: ,,Wykorzystanie wszelkich dostępnych narzędzi” – aż ciarki przechodzą – ,,służących promowaniu lepszego zrozumienia historii Europy i integracji europejskiej”[2]. Tak DHE ocenia dr Dariusz Karłowicz, zaznaczając przy tym, iż pomysłodawcą jego powstania był Hans-Gert Pöttering – były przewodniczący Parlamentu Europejskiego, czyniąc go tym samym instytucją polityczną o określonej ideologii.

Wyraźna redukcja okresu średniowiecza niesie za sobą spore zagrożenie, jakim jest zdeprecjonowanie roli religii w procesie powstawania Europy i wznoszenia jej fundamentów. Wyraźne umniejszenie rangi chrześcijaństwa, teologii i katedr stanowiących wciąż – chcąc nie chcąc dla unijnych dygnitarzy – centralny punkt przechadzek po większości europejskich miast, nie jest przypadkowy. W ciągu całej wystawy daje się odczuć złowrogi cień Kościoła Katolickiego, a także niedostateczne wyeksponowanie roli papieża Jana Pawła II, który przyczynił się do obrony, zachowania i poszanowania praw człowieka za ,,żelazną kurtyną”.

Nacjonalizm – zły, imperializm – dobry

Taka opozycja nasuwa się na myśl przyglądając się relacjom wizytatorów, którzy gościli w Domu Historii Europejskiej w minionych tygodniach. Staje się ona jeszcze wyraźniejsza, gdy weźmiemy pod uwagę słowa prof. Andrzeja Nowaka: ,,To jaskrawe zaprzeczenie prawdzie historycznej, bo I wojna światowa wybuchła na skutek zderzenia imperializmów, a II wojna w wyniku starcia dwóch ideologii imperialno-totalitarnych”[3]. Tym samym zwraca uwagę na istotne napięcia mające miejsce na wystawie poświęconej europejskiej historii w Brukseli. Ukazano więc hitlerowski nazizm, którego podwaliną miał być jedynie złowrogi nacjonalizm, pomijając dążenia imperialistyczne, realizujące się w działaniach wobec Austrii, Czechosłowacji i Polski.

Nazizm – zły, komunizm – dobry

,,To coś w rodzaju ołtarza dla uhonorowania Manifestu Komunistycznego”. Takimi słowami skomentował jedną z części wystawy – wspomniany powyżej Prof. Andrzej Nowak. Marksizm, przedstawiony jako szlachetna odpowiedź na nazizm to niebezpieczna skrajność tej wystawy. W przewodniku określono go jako ,,płomienny, wyzwolicielski odruch protestu i niezgody”. Nie dziwi zatem także obecność na wystawie jedynie dwóch filozofów charakterystycznych dla cywilizacji europejskiej. Bo o ile do pierwszego z nich – Arystotelesa, wątpliwości nie powinniśmy mieć, to przywołanie jako drugiego i  ostatniego zarazem – Slavoja Žižka zastanawia. Propagujący neomarksistowską wizję dziejów kontrowersyjny Słoweniec, odbiera miejsce wśród panteonu filozofów europejskich Immanuelowi Kantowi czy Johnowi Locke’owi[4]. Przywołanie go jako autorytetu nie daje się niczym obronić.

Niedostateczne zobrazowanie koszmaru komunistycznego terroru niepokoi i zaczyna zbierać swe owoce. Nie tak dawno bowiem, Nordycka Lewica przy okazji głosowania nad rezolucją w sprawie łamania praworządności w Polsce, dołączyła do niej poprawkę, w której zaproponowała, by ,,potępić środki represji i akty prześladowania politycznego ze strony władz Polski wymierzone przeciwko komunistom, antyfaszystom i innym demokratom”[5]. Ukazuje to skrajny nieporządek w umysłach Europejczyków, którzy nie są zdolni do tego, by wskazać co jest moralnie dobre, a co złe. Kornel Morawiecki mówił niegdyś o ,,odwróconych wektorach moralnych” – w tej poprawce, uwydatniają się one wyraźnie. 

Przemilczana Deklaracja Paryska

W październiku 2017 roku grupa konserwatywnych intelektualistów europejskich wydała ,,Deklarację Paryską”. Była ona zwieńczeniem spotkania, które miało miejsce w maju tego roku, zaś jego myślą przewodnią, krytyczny namysł nad sytuacją Europy. Miała ona skłonić do refleksji odbiorców, tymczasem nie spotkała się nawet z zainteresowaniem, ze względu na niewielką ilość informacji o niej w mediach. Spośród wielu godnych uwagi akapitów na temat diagnozy współczesnej Europy na szczególną uwagę – w kontekście niniejszego artykułu zasługuje ten: ,,Unia Europejska nie jest zaś ostateczną formą rozwoju naszego domu, który tak kochamy. Prawdziwa Europa jest – i zawsze będzie – wspólnotą narodów, które czasem wydają się zaściankowe (bywa, że nadmiernie), ale przecież jednoczy je duchowe dziedzictwo, o które się spieramy, które rozwijamy, w którym wspólnie uczestniczymy, i które kochamy”[6]. Niech wartością dodaną dla wagi tej deklaracji będzie fakt, iż podpisali ją tak znamienici intelektualiści, jak: Rémi Brague, Chantal Delsol, Ryszard Legutko czy Roger Scruton.

Próbę zastanowienia się nad sensem powoływania do życia takiej instytucji jak DHE warto podejmować. Podchodząc do niej rzetelnie, ale i krytycznie. Niech zachętą do tego staną się słowa prof. CC Marka Cichockiego: ,,Myślę, że tę wystawę trzeba oglądać, bardzo uważnie studiować, bo ona dostarcza nam pewnych informacji na temat stanu ducha i umysłów tych, którzy tworzą dzisiaj Unię Europejską”[7].

// Agnieszka Tarnowska


[1] Komisja Europejska, Biała Księga w sprawie przyszłości Europy. Refleksje i scenariusze dotyczące przyszłości UE-27 do 2025, https://ec.europa.eu/commission/sites/beta-political/files/biala_ksiega_w_sprawie_przyszlosci_europy_pl.pdf [dostęp:05.12.2017r.] 
[2] http://www.teologiapolityczna.pl/cichocki-gawin-karlowicz-o-domu-historii-europejskiej [dostęp:05.12.2017r.]
[3] https://wpolityce.pl/polityka/358145-prof-nowak-o-skandalicznej-wystawie-w-domu-europejskiej-historii-to-jest-lopatologiczne-muzeum-ideologiczne-wieje-nuda?strona=1[dostęp: 05.12.2017r.]
[4] P. Ukielski, Spektakularna porażka Domu Historii Europejskiej, http://www.rp.pl/Plus-Minus/310269917-Spektakularna-porazka-Domu-Historii-Europejskiej.html [dostęp:05.12.2017r.]
[5] https://dorzeczy.pl/kraj/47284/Chca-zeby-PE-potepil-polityczne-przesladowania-przez-polskie-wladze-komunistow-antyfaszystow-i-innych-demokratow.html [dostęp: 05.12.2017r.]
[6] https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/362106-europa-w-jaka-wierzymy-deklaracja-paryska-czyli-apel-wybitnych-intelektualistow-wzywajacych-do-ratowania-kontynentu-to-trzeba-przeczytac [dostęp: 05.12.2017r.]
[7] http://www.teologiapolityczna.pl/cichocki-gawin-karlowicz-o-domu-historii-europejskiej [dostęp: 05.12.2017r.]

Comments are closed.