UPADEK LEWICY

On 8 stycznia 2016 by DO

Tegoroczne wybory parlamentarne zasługują na miano przełomowych, nie tylko dlatego, że po raz pierwszy w historii III RP jedna partia zdobyła większość mandatów wystarczających do utworzenia samodzielnego rządu. Będzie to pierwsza kadencja bez partii lewicowych w Sejmie.

se.pl

se.pl

Początki polskiej lewicy, w formie obecnie znanej, sięgają początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy to doszło do samorozwiązania Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W jej miejsce powstało dostosowane do przeprowadzonych zmian ustrojowych, nowe ugrupowanie — Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej. Zostało zarejestrowane 23 sierpnia 1990 roku. Szeregi nowej partii skupiały centrowy nurt dawnych członków PZPR oraz organizacje związkowe, m. in. Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Nie znaleźli się w nich sprzeciwiający się okrągłostołowemu porozumieniu z opozycją, przedstawiciele tzw. betonu partyjnego. Do struktur nie przyłączyli się lub szybko je opuścili politycy wyrażający bardziej krytyczne stanowisko wobec PRL.

Lewica w koalicjach

Koncepcja skupienia wielu lewicowych obozów w jedną koalicję narodziła się przed pierwszymi w historii powojennej Polski wyborami parlamentarnymi w 1991 roku. 9 lipca tego roku odbyło się spotkanie organizacji młodzieżowych z Aleksandrem Kwaśniewskim oraz Włodzimierzem Cimoszewiczem, na którym podjęto decyzję o utworzeniu koalicji wyborczej. W skład porozumienia weszły Polska Partia Socjalistyczna, SdRP, Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, OPZZ, Demokratyczna Unia Kobiet, a także wiele innych organizacji lokalnych. Końcem lipca został zarejestrowany blok wyborczy. Hasło wyborcze koalicji Sojusz Lewicy Demokratycznej brzmiało: „Tak dalej być nie może”. W wyniku wyborów koalicja zdobyła 11,98 proc. poparcia, otrzymując 60 mandatów poselskich. Był to drugi, po Unii Demokratycznej, wynik wyborczy. W parlamencie SLD pozostał w opozycji do postsolidarnościowych rządów. Krytykował ich postawę społeczną i gospodarczą. Szczególnie krytykowany był rząd Jana Olszewskiego. SLD zdecydowanie sprzeciwiał się przyjętej przez Sejm uchwale lustracyjnej, następnie wyraził wotum nieufności dla gabinetu Olszewskiego.

SLD tworzy rząd

W przedterminowych wyborach parlamentarnych w 1993 roku SLD wystartował z kampanią pod hasłem „Tak dalej być nie musi”. Koalicja wygrała wybory, zdobywając 20,4 proc. głosów i 174 mandaty. Sojusz Lewicy Demokratycznej przystąpił do rozmów koalicyjnych z PSL i Unią Pracy. Ostatecznie utworzono koalicję SLD – PSL bez udziału UP. Sojusz zrezygnował z wystawienia swojego kandydata na premiera, którym został prezes partii koalicyjnej Waldemar Pawlak. 2 lutego 1994 koalicja podjęła decyzję o przystąpieniu do programu „Partnerstwo dla Pokoju”. Tego samego roku rząd Waldemara Pawlaka złożył wniosek o przyjęcie Polski do Unii Europejskiej.

Monopol władzy

W wyborach prezydenckich w 1995 roku kandydatem SLD został jej lider, Aleksander Kwaśniewski. Kandydat wygrał obydwie tury wyborów, zdobywając odpowiednio 35,11 proc. oraz 51,27 proc. głosów. Pokonując Lecha Wałęsę, objął urząd Prezydenta RP. Zmiany w ustaleniach koalicyjnych skutkowały 7 marca 1995 zmianą premiera na Józefa Oleksego. Po oskarżeniu przez członka własnego rządu o szpiegostwo 26 stycznia 1996 zrezygnował on z urzędu. 7 lutego na fotelu premiera zasiadł Włodzimierz Cimoszewicz, który pełnił funkcję do końca kadencji. W czasie rządów SLD – PSL Zgromadzenie Narodowe uchwaliło projekt konstytucji, przyjęty później w ogólnokrajowym referendum.
Kampania przed wyborami w 1997 roku prognozowała bardzo optymistyczny scenariusz dla koalicji. Przez dłuższy czas była liderem przedwyborczych sondaży. Przed samymi wyborami zarówno SLD, jak i Akcja Wyborcza Solidarność cieszyły się poparciem 25–30 proc. wyborców. Powódź tysiąclecia, która miała miejsce w lipcu 1997 roku, ujawniła nieudolność władzy w likwidowaniu skutków kataklizmu i odbudowie zniszczeń. Przyczyniła się do spadku poparcia dla koalicji rządzącej, a następnie porażki w wyborach. SLD pozostał największym ugrupowaniem opozycyjnym w Sejmie, mocno krytykującym rząd Jerzego Buzka oraz rządzącą koalicję AWS-UW za, jego zdaniem, źle przeprowadzone reformy. 15 kwietnia 1999 roku koalicja przekształciła się w partię polityczną o takiej samej nazwie.

Powrót Sojuszu

Upadek koalicji AWS-UW oraz niezadowolenie z przeprowadzonych przez rząd Buzka reform sprawiły, że koalicja SLD–UP wygrała wybory parlamentarne w 2001 roku z wynikiem 41,04 proc. 10 października ogłoszony został skład rządu Leszka Millera, po czym Sejm wyraził mu wotum zaufania. Pomimo dużego sukcesu wyborczego rząd szybko zaczął tracić społeczne poparcie. W sondażu CBOS z marca 2002 roku liczba przeciwników rządu przekraczała 50 proc. Rządy Leszka Millera przyczyniły się do ukończenia negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. Zwiększyły również wzrost gospodarczy kosztem wzrostu zadłużenia państwa i deficytu handlowego. Słabnące poparcie, liczne afery oraz rozłam w partii przyczyniły się do powołania Marka Belki na stanowisko Prezesa Rady Ministrów. Funkcję tę pełnił do końca kadencji. W wyborach parlamentarnych w 2005 roku na Sojusz zagłosowało 11,31 proc. wyborców. Od tamtego czasu partia zajmowała w Sejmie stanowisko opozycji.

Nowy wizerunek lewicy

Projekt pod nazwą Zjednoczona Lewica narodził się na początku lipca tego roku. Początkowo było to porozumienie pomiędzy Twoim Ruchem oraz SLD o wspólnym wystawieniu list kandydatów do parlamentu. Następnie do koalicji dołączyła Unia Pracy, Polska Partia Socjalistyczna i Zieloni. Komitet został zarejestrowany 18 sierpnia. Liderką ogłoszona została Barbara Nowacka – dotychczasowa współprzewodnicząca Twojego Ruchu. Przedwyborcze sondaże raczej dawały Lewicy szansę na wejście do Sejmu. Większość z nich prognozowała przekroczenie wymaganego dla koalicji progu 8 procent. Ponadto istniała nadzieja stania się trzecią siłą polityczną w Sejmie. Wątpliwości dotyczące wejścia komitetu do parlamentu pojawiły się po debacie ośmiu liderów w TVP, kiedy to cała uwaga skupiła się na dotychczas nieznanym nikomu Adrianie Zandbergu. Niektóre media przedstawiły go jako zwycięzcę tej debaty. Partia Razem, którą reprezentuje Zandberg, deklaruje idee państwa opiekuńczego oraz społecznej gospodarki rynkowej. Zarówno jej postulaty, jak i przedstawiciel — partia nie posiada lidera — budzą kontrowersje. Propozycja podatku „dla prezesów”: 75 proc. od nadwyżki powyżej pół miliona złotych dochodu rocznie została określona jako komunizm. Sam Zandberg oraz partyjni działacze definiowani są przez prawicowe środowiska jako neokomunistyczni fanatycy. W publikowanym dzień po debacie sondażu poparcia dla partii politycznych zrealizowanym przez MillwardBrown dla Faktów TVN i TVN24 partia Razem otrzymała niespełna 1 proc. Wynik uzyskany przez ugrupowanie w niedzielnych wyborach był znacznie wyższy – 3,62 proc.

Nieudany lifting przyczyną odpływu elektoratu

Można doszukiwać się wielu przyczyn porażki Zjednoczonej Lewicy. Z pewnością w dużym stopniu przyczynił się do niej przepływ elektoratu do Partii Razem. Od dłuższego czasu słyszymy, że potrzebne jest w Polsce nowe ugrupowanie lewicowe. Próby odświeżenia wizerunku SLD w postaci wystawienia kandydatury Magdaleny Ogórek w wyborach na Prezydenta RP, a następnie powstanie koalicji Zjednoczonej Lewicy nie były dla wyborców wystarczające. Można przypuszczać, że gdyby koalicja nie powstała, SLD weszłoby do Sejmu samodzielnie, przekraczając wymagany dla partii politycznych próg 5 proc. Jednakże również na to nie dawały nadziei wszystkie sondaże.

Dalsze losy

Umiejscowienie lewicy w śmietniku polskiej polityki jest na pewno przesadą. Łączny elektorat koalicji Barbary Nowackiej oraz partii reprezentowanej przez Adriana Zandberga to ponad pół miliona wyborców. Szanse na współdziałanie tych ugrupowań są znikome i trudno na obecną chwilę wyobrazić sobie między nimi współpracę. Partii Razem z racji zebrania 3 proc. głosów w wyborach przysługuje subwencja budżetowa. Umożliwi im to stworzenie aparatu partyjnego, a także lepszy start w następnych wyborach. Prawdopodobnie obydwie partie będą walczyły ze sobą o elektorat. Jednak jeśli Zjednoczona Lewica nie pozbędzie się ze swoich struktur starych partyjnych działaczy, prawdopodobnie zaprzepaści szansę na powrót do Sejmu.

 //Michał Kuć

Comments are closed.