W OCZEKIWANIU NA GAZ – ROZMOWA Z BOGUSŁAWEM SONIKIEM

On 15 maja 2014 by Kamil Popiela

Wywiad europosłem Bogusławem Sonikiem, kandydatem Platformy Obywatelskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego z województw małopolskiego i świętokrzyskiego.

źródło: Facebook Bogusława Sonika

źródło: Facebook Bogusława Sonika

Kamil Popiela: „Solidność i doświadczenie” to hasło Pana kampanii w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jak mieszkańcy Małopolski i Ziemi Świętokrzyskiej mają rozumieć to przesłanie i dlaczego ma ono przekonać ich do głosowania właśnie na Pana?

Bogusław Sonik: Parlament Europejski jest miejscem, w którym najważniejsza jest legislacja. Ważne jest, aby zasiadali w nim ludzie doświadczeni w tej pracy, mający w niej osiągnięcia. Tak rozumiem swoje hasło. Od dwóch kadencji jestem europosłem (w latach 2004-2014 – przyp. red.).  W trakcie drugiej byłem wiceprzewodniczącym komisji ochrony środowiska naturalnego, zdrowia publicznego i bezpieczeństwa żywności. Zajmuje się ona tymi trzema obszarami. Przykładami efektów naszej pracy są chociażby: wprowadzenie jednolitego systemu oznakowania żywności, ustalenie limitów emisji szkodliwych gazów wydzielanych przez samochody, poprawa jakości wody, powietrza.

To dotyczy także Krakowa.

Tak. Wreszcie zaczęto zastanawiać się jak dostosować Kraków do tych wymogów, które uchwaliliśmy. A wszystko po to, by mieć bardziej czyste powietrze. W obszarze moich działań była również dyrektywa tytoniowa czy też, co ważne, wpływ wydobywania gazu łupkowego na środowisko. 

Polacy nieraz już słyszeli o rzekomo wielkich złożach tego surowca znajdujących się na terenie naszego kraju. Pan był sprawozdawcą raportu, który został przyjęty przez Parlament Europejski. Raport ów dał zielone światło na wydobycie tego surowca w Polsce. Kiedy nasz kraj będzie mógł w pełni wykorzystać potencjał gazu z łupków?

W poprzednich latach zajmowałem się europejską częścią procesu legislacyjnego, która miała doprowadzić do tego, by nie blokować wydobywania gazu łupkowego w żaden sposób a stworzyć jak najlepsze warunki i praktyki do jego eksploatacji – i to osiągnąłem. Przy okazji zajmowałem się również koncepcją wydobycia gazu w Polsce, organizowałem w tej sprawie seminaria. Natomiast w tej dziedzinie bardziej kompetentni są minister środowiska i główny geolog kraju. Ze spotkań z nimi można powiedzieć, że potrzeba około 5-6 lat, aby móc ocenić jakość tych zasobów oraz zdolność do ich przemysłowego przetwarzania. Odwierty pochłaniają ogromne koszty – 15 milionów dolarów każdy.

Początkowo politycy zapewniali, że pójdzie to szybciej.

Słuszna uwaga.  Z początku tak się wydawało. Jednak fachowcy potwierdzają, że te zasoby istnieją. Podkreślają zarazem, że są pewne trudności, wynikające z tego, że znajdują się one głębiej niż wcześniej prognozowano, stąd trwa to znacznie dłużej.

Kryzys w stosunkach ukraińsko-rosyjskich i relacjach Rosji z Unią Europejską pokazał jak ważna jest dywersyfikacja źródeł energii. Oprócz kwestii gazu łupkowego, nasuwa się pytanie o dostawy gazu ziemnego z innych państw niż Rosja. Jaką politykę powinna prowadzić Europa i Polska, aby uniezależnić się w dziedzinie energetyki od działań Kremla?

Ta polityka jest już prowadzona od kilku lat. Dokładnie od grudnia 2005 roku, kiedy to po raz pierwszy Rosjanie zakręcili kurek z gazem, który przez Ukrainę płynie między innymi do Polski. Zorientowano się wtedy, że jest to kwestia strategiczna i polityczna. Rozpoczęto działania na rzecz wzmocnienia solidarności wśród Europejczyków w tej sprawie. Powstało wtedy rozporządzenie, które wprowadziło konieczność wspólnego podejścia do sieci przesyłowych w Europie i zbadania możliwości dostarczania gazu do poszczególnych krajów UE. Przeznaczono także środki finansowe na budowanie łączników, wsparto budowę gazoportów.

Gazoport w Świnoujściu także otrzymał wsparcie?

Owszem. Świnoujście także z tego skorzystało. W najbliższej perspektywie przeznaczono 6 miliardów euro na kontynuowanie prac infrastrukturalnych. Unia stawia teraz bardzo również na odnawialne źródła energii. Choćby Portugalia ma 60 proc. energii z kolektorów słonecznych.

Powraca także kwestia unii energetycznej, wspólnego zarządzania energią przez UE, a nawet w przyszłości wspólnego negocjowania zakupów tak, by ceny za dostawy były identyczne w każdym kraju członkowskim. Działania te są trudne, ponieważ trzeba uwzględnić partykularne interesy krajów oraz potężnych koncernów.

Które mają relacje z Gazpromem.

Tak, mają ogromne powiązania z tym rosyjskim koncernem.

Nawiązując do kryzysu na wschodzie. Czy fakt, iż na Ukrainie więzi się przedstawicieli OBWE, jest odzwierciedleniem tego, co działo się w Polsce przed 1989 rokiem?

Porównałbym tę sytuację do wydarzeń po 1945 roku. Jest to otwarta agresja Rosji w mundurach, które, jak twierdzi prezydent Putin, można kupić w pierwszym lepszym sklepie. Jest to interwencja obcego państwa na terenie drugiego kraju. Istotne jest też lekceważenie norm prawa międzynarodowego. Bardziej nawet niż do Polski powojennej wydarzenia te są podobne do sytuacji w Jugosławii, z tą różnicą, że tam motorem nienawiści były wewnętrzne podziały. W przypadku Ukrainy mamy do czynienia z inspiracją z zewnątrz, która ma wykorzystać rozłam w społeczeństwie.

Nie tylko na Ukrainie jest gorąco. Władze Litwy twierdzą, że mniejszość polska kolaboruje z Rosjanami. Na Pana stronie internetowej można przeczytać, że interweniował Pan w 2010 roku w strukturach europejskich w obronie mniejszości polskiej na Litwie. Jest rok 2014, a sytuacja Polaków tam mieszkających wciąż jest zła. Interwencja nie była zatem w 100 procentach skuteczna.

To była jedna z interwencji, wielu kolegów podejmowało działania w tej sprawie. Rozpatrywano ją na komisji petycji w Parlamencie Europejskim, gdzie nastąpiło dość duże starcie pomiędzy Litwinami a Polakami. Na tyle, na ile można było wykorzystać nasze struktury to zrobiliśmy wiele. Ja interweniowałem, wskazując Agencję Praw Podstawowych, która, według mnie, nie spełnia swojej roli, ponieważ powinna zajmować się oceną sytuacji. Jeżeli się mówi, że Litwini mają swoje racje a Polacy swoje, to mamy po to instytucję, w której Polska ma przedstawiciela i która powinna taką ocenę wydać. Na razie nie udało się wymusić na Agencji wydania opinii w tej sprawie. Patrząc na relacje między Polską a Litwą, trzeba przyznać, że staraliśmy się nie zaogniać tej sytuacji. Natomiast Litwini najpierw coś obiecywali, a później następował krok w tył.

Mijającą kadencję Europarlamentu już podsumowaliśmy. Teraz czas na wydarzenia z kampanii wyborczej. Ryszard Legutko, Joanna Senyszyn, Jan Hartman, Jarosław Gowin czy Zbigniew Ziobro – poważnych ma Pan kontrkandydatów w tych wyborach.

Sytuacja w Unii Europejskiej po agresji na Krym pokazała, że pokój na naszym kontynencie nie jest dany raz na zawsze. W związku z tym trzeba podkreślać solidność partii, które wykazały się odpowiedzialnością za Polskę i działalnością na forum europejskim przez ostatnie lata – takim ugrupowaniem jest Platforma Obywatelska. W sytuacji kryzysu apelowałbym do wyborców, aby zaufali tym, którzy gwarantują rozsądne prowadzenie polityki międzynarodowej, europejskiej. Przedstawiciele wymienionych przez Pana partii, choćby Solidarnej Polski, którzy byli w mijającej kadencji w Parlamencie Europejskim, prowadzili politykę w Polsce, a nie w Strasburgu czy Brukseli. Wykorzystywali status europarlamentarzysty do bieżącej gry politycznej w Warszawie. Według mnie są bezużyteczni w strukturach Parlamentu Europejskiego.

A może wewnątrz Platformy ma Pan poważniejszych rywali? Pan ubiega się o mandat z trzeciego miejsca (obecnie w PE jest dwóch przedstawicieli PO z okręgu małopolsko-świętokrzyskiego). Przed Panem na listach jest Róża Thun i Bogdan Wenta – polityczny debiutant. Czy miejsce za nim dla europosła z 10-letnim stażem nie jest krzywdzące ze strony władz partii?

To jest polityczne ryzyko. Na pewno chciałbym reprezentować moją partię na pierwszym miejscu kiedyś, bo to daje większe możliwości. Gdyby spojrzeć na to, co osiągnąłem, uważam, że nie byłoby to nie na miejscu. Takie są jednak decyzje partii – moim zadaniem jest wygrać w tej sytuacji. Zdobyłem mandat w poprzednich wyborach z trzeciej pozycji w podobnej sytuacji i będę liczył na powtórzenie tego osiągnięcia.

W każdym razie mam satysfakcję z tego, że w rankingu, który ukazał się w Rzeczpospolitej, znalazłem się w gronie najlepiej ocenianych europosłów – zająłem siódme miejsce. To pokazuje uznanie u tych, którzy obserwują bezpośrednio naszą pracę w Brukseli.   

W poprzednim wydaniu „Drugiego Obiegu” Barbara Nowacka, ubiegająca się o mandat euro posłanki z Lubelszczyzny i reprezentująca koalicję Europa Plus Twój Ruch, oceniła, że skrajna prawica stanowi poważne zagrożenie na polskiej scenie politycznej. Czy podziela Pan ten pogląd?

Generalnie nadmiar osób wrogich Europie, które zasiadają w Europarlamencie, na pewno jest szkodliwy dla samej idei Unii Europejskiej. Do tej pory była utrzymana pewna równowaga – to była minimalna grupa. Miała ona okazję na różnych forach okazywać niechęć do UE. Ruchy nacjonalistyczne z zasady są przeciwne integracji ponadnarodowej. Będę robił wszystko, żeby było ich jak najmniej w nowej kadencji. Nie lubię bezpośrednich odwołań do ideologii faszystowskiej, trzeba być ostrożnym, ponieważ za faszyzmem i nazizmem stoją zbrodnie.

Na koniec mam pytanie o Pana prognozę wyborczą. Ile – według Pana – mandatów zdobędzie Platforma w wyborach, a jeśli nie chce Pan gdybać, to na ile PO liczy?

Wydaje mi się, że Platforma powinna zdobyć między 17 a 19 mandatami. A chciałbym, żeby powtórzyła wynik z mijającej kadencji, czyli 25. 

//Kamil Popiela

TEKST z #DO14:

[str. 6-7]

zdjęcie w tle facebook maj - Kopia

Dodaj komentarz