W WALCE O RÓWNĄ REPREZENTACJĘ

On 10 maja 2017 by Drugi Obieg

Kobiety stanowią statystycznie niemal zawsze połowę każdego społeczeństwa. Mimo to średnia dla parlamentów na świecie stanowi 23 proc. uczestnictwa parlamentarnego kobiet. Zastanówmy się czy i jak należy walczyć o większy odział kobiet w polityce.

pixabay.com

pixabay.com

Emancypacja polityczna kobiet zaczęła się na dobre w XX wieku. Wówczas to zdecydowana większość państw demokratycznych zniosła istniejący cenzus płci i umożliwiła kobietom korzystanie z biernego i czynnego prawa wyborczego. Jednym z pierwszych państw, która przyznało te prawa kobietom była Australia w 1902 roku. Polska już w listopadzie 1918 roku, w więc wkrótce po odzyskaniu niepodległości, dołączyła do grona państw realizujących zasadę równości płci w akcie wyborczym. Mimo to obecnie polski parlament plasuje się na 53. miejscu rankingu Women in Politics tworzonego przez Unię Międzyparlamentarną. Tylko 28 proc. deputowanych izby niższej stanowią posłanki. Jest to niewiele lepszy wynik od Afganistanu (o 0,3 pproc.) i gorszy o 0,7 pproc. od Australii. Zdecydowanie największy odsetek kobiet w parlamencie uzyskują Rwanda (61,3 proc.) i Boliwia (53,1 proc.). W Kongresie Stanów Zjednoczonych Ameryki zasiada jedynie 19,1 proc., a ranking zamykają z niechlubną liczbą 0 proc. kobiet Mikronezja, Katar, Vanuatu i Jemen.

Dlaczego kobiety są potrzebne?

Na to pytanie odpowiedź wydaje się dzisiaj jasna, ale często nie wiemy, jakie rzeczywiste korzyści odnieść może parlamentaryzm z większej liczby deputowanych określonej płci. Większość głosów w debacie podkreśla zdominowany przez mężczyzn obszar polityki, który korzystając z patriarchalnych wzorców kulturowych separował kwestie władzy i państwa od kobiet. Nawet kilkadziesiąt lat względnej równości nowoczesnych demokracji nie potrafią zmienić istniejącej w świadomości społeczeństw konstruktu społecznego o dominującej roli mężczyzn w polityce. Niemniej nie tylko kobiety są poszkodowane z tego powodu. Istnieją również inne grupy społeczne (biedni, słabo wykształceni, mieszkańcy wsi), który pomimo dużego udziału w społeczeństwie, nie mają swoich reprezentantów w parlamentach zdominowanych przez zamożnych mężczyzn w średnim lub starszym wieku i ze skończonymi studiami prawniczymi. Jedną z możliwych odpowiedzi, dlaczego tak istotna jest obecność kobiet, brzmi następująco: podział na płcie to jedyny dychotomiczny i obiektywny podział społeczny istniejący w każdych realiach. Ludzie nie mają wpływu na to z jaką płcią rodzą się, nawet jeżeli ich płeć biologiczna nie zgadza się z płcią psychiczną. Kwestia majątku, wykształcenia czy zamieszkania jest realnie możliwa do zmiany, chociaż czasem niezbędna jest pomoc państwa.

Kobiety zmieniają prawo

Liczna obecność kobiet w parlamentach nie tylko prowadzi do zmiany struktury demograficznej danej izby lub izb. Przekłada się to również na obecność tematów w agendzie parlamentarnej. Parlamenty, które w ciągu lat przeżyły zwiększenie liczebności kobiet, przesunęły swoje tematy na inne, bliższe sprawom społecznym, sprawom kobiecym. Potwierdza to przykład parlamentu Australii. Krytycy zarzucają zwolennikom mechanizmów prawnych, których celem jest zmiana struktury płciowej parlamentów, że większa liczba kobiet w polityce zmniejsza ich jakość. W polityce zdominowanej przez mężczyzn siłę wybicia się mają kobiety będące silnymi osobowościami, które potrafiły się przebić przez szklany sufit struktur partyjnych i politycznych. Za przykład podają byłą premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher, która zdaniem wielu była w prowadzeniu polityki bardziej męska od swoich partyjnych kolegów. Natomiast kiedy do parlamentu dostaje się względnie łatwo więcej kobiet, nie muszą one przeżywać chrztu bojowego i szybciej ulegają dominacji, nawet będąc deputowanymi.

Prawo w służbie kobiet

Są różne mechanizmy, które pozwalają kobietom zwiększyć swoje polityczne znaczenie. Nie wszystkie da się zastosować w systemach wyborczych o formule większościowej. Tam istota wyborów skłania się do wyboru między przedstawicielem Demokratów a Republikanów. Zwycięstwo polityka niezależnego jest możliwa, ale nieistotna pod względem układu politycznego w Kongresie. Wprowadzenie mechanizmu, który wymuszałby kwotę lub parytet płciowy wśród kandydatów nie jest możliwy. Inna rzecz ma się w formule proporcjonalnej. Tutaj zazwyczaj mamy do czynienia z listą, na której widnieje od kilku do kilkudziesięciu nazwisk. Regulacje w tym względzie określają minimalny proc. (zazwyczaj 30 lub 50) kandydatów danej płci. W wypadku braku spełnienia tego warunku dana lista nie zostaje zarejestrowana lub partia traci określoną część subwencji wyborczej. Pozwala to zdyscyplinować partie polityczne, a wyborcom umożliwić swobodę wyboru. Mniej demokratyczną metodą jest wskazanie stałej liczny miejsc w parlamencie, która zarezerwowana jest dla kobiet. Taki sposób stosują jednak państwa z słabiej ugruntowaną demokracją w celu przezwyciężenia patriarchalnego nastawienia społeczeństwa. W Skandynawii natomiast partie polityczne pierwsze, bez udziału państwa, wprowadziły mechanizmy, które gwarantowały pewną liczbę miejsc dla kobiet na listach. Obecnie zajmują one jedne z wyższych pozycji równości płciowej w parlamencie.

//Wiktor Hunek

Comments are closed.