WCIĄŻ NAPRZÓD I NAPRZÓD…

On 1 czerwca 2013 by Izabela Przybyś

Dotychczas w Stanach Zjednoczonych szefowie wielkich korporacji uczest­niczyli w rozgrywkach politycznych głównie poprzez wpłacanie pieniędzy na konta partii. 11 kwietnia 2013 roku do świata polityki wszedł założyciel Facebook’a, Mark Zuckerberg, oraz kilkunastu innych CEO (Chief Exe­cutive Officer) z Doliny Krzemowej. 26 kwietnia dołączył do tego grona również Bill Gates.

źródło: Facebook

źródło: Facebook

Zarówno Republikanie jak i Demokraci mają w swoich szeregach szefów dużych firm. Takie osoby działają głównie lokalnie, na przykład ubiegają się z ramienia partii o stanowi­sko gubernatora. Często, jeżeli są powszechnie znane, wystę­pują jako kandydaci niezależni. Rzadko zajmują się reformami i sprawami o ogólnokrajowym zasięgu.

Jednym z najbardziej znanych przedsiębiorców za­angażowanych w politykę jest Mike Bloomberg, zajmujący dziesiąte miejsce na liście najbogatszych ludzi świata magazy­nu „Forbes”, który może pochwalić się fortuną szacowaną na 25 mld USD. O d 2002 roku sprawuje urząd burmistrza Nowe­go Jorku i aktywnie działa w polityce. Należał już zarówno do Demokratów, jak i Republikanów – do tych ostatnich przyłą­czył się, gdy postanowił startować w wyborach na burmistrza Nowego Jorku. Konkurencja wśród Demokratów była duża, w dodatku Bloomberga po przejściu do GOP poparł ustępu­jący Republikanin, Giuliani. Miliarder bez wahania zmienił partię. Takich polityków nazywa się w Stanach Zjednoczo­nych RINO (Republican In Name Only), ponieważ kierują się tylko korzyściami wynikającymi z przynależności do partii. Obecnie od 2007 roku burmistrz pozostaje bezpartyjny.

Przedsiębiorcy-celebryci

Według weteranów amerykańskiej sceny po­litycznej coraz pewniej w świecie polityki czują się szefowie wielkich firm, nazywani przedsiębiorcami­-celebrytami. Ich w kroczenie do polityki zawsze jest szeroko komentowane przez prasę. Zaczyna się zwykle od znalezienia popularnego wśród społeczeństwa pro­blemu (w Polsce nazywa się to „tematem zastępczym”). I tak Bloomberg zajmuje się małżeństwami homoseksual­nymi i problemem imigracji, a Zuckerberg i jego ugrupo­wanie imigracją oraz szkolnictwem. Według Richa Golda z Holland & Knight (firma prawnicza, która słynie z lobbingu w Waszyngtonie), sprawa długu publicznego, imigrantów czy małżeństw homoseksualnych to „gorący temat”. „Gdy­byśmy skupili się na energetyce lub podatkach, zaangażowa­nie społeczeństwa w sprawę znacznie by spadło”.

11 kwietnia Zuckerberg i kilkunastu innych sze­fów dużych firm założyli ugrupowanie polityczne FWD.us. Nazwa pochodzi od angielskiego słowa „forward” – naprzód. Obserwatorzy przewidują, że Zuckerberg rozwinie swoje ugrupowanie tradycyjnie: wyśle do Wa­szyngtonu lobbystów, zatrudni konsultantów i przede wszystkim zaangażuje opinię publiczną w sprawę. Ma zresztą w swoich r ękach potężne nar zędzie, jakim jest Facebook.

Nie tylko Bloomberg czy Zuckerberg są bogaczami działającymi w polityce. Do tego grona dołączyła ostatnio wdowa po współzałożycielu Apple, Laurene Powell Jobs. Jej działania mają na celu ułatwienie dzieciom nielegalnych imi­grantów ścieżki do uzyskania obywatelstwa (ang. pathway to citizenship).

Immigration Reform 2013

Mamy dziwną politykę jak na kraj imigrantów.

//Mark Zuckerberg

Główną osią działania grupy FWD.us jest refor­ma polityki dotyczącej imigrantów. W Stanach Zjedno­czonych mówi się o niej od kilkunastu lat. Od 2006 roku w pierwszy dzień maja organizowane są Marsze Imi­grantów, którzy domagają się uchwalenia reformy oraz wstrzymania deportacji. Jak podaje „Kurier Wileński”: „Organizatorzy akcji ocenili, że różnego rodzaju protesty odbyły się w środę w ponad stu amerykańskich miastach. Na przykład na wiecu imigracyjnym w Salem w Oregonie gu­bernator tego stanu John Kitzhaber podpisał ustawę umożli­wiającą nielegalnym i migrantom zdobycie prawa jazdy”.

Według statystyk w Stanach Zjednoczonych nielegal­nie przebywa 11 mln imigrantów. Większość z nich jest tam od lat. Projekt reformy napisany przez Gang of Eight zakłada de­portację osób, które do kraju przybyły po 31 grudnia 2011 roku. W kwestii ochrony granic nadal mają one być uszczelniane by zapobiec napływowi nielegalnych imigrantów, szczegól­nie  na granicy z Meksykiem. Procedura  uzyskania obywatelstwa ma trwać minimum 10 lat, najpierw “kandydat” otrzyma zieloną kartę, później po 3 latach obywatelstwo. Nowością w projekcie jest przyznawanie wiz „wykształconym i wy­kwalifikowanym”, co pozwoli im osiedlić się w kraju. Dotyczy to szczególnie absolwentów kierunków z dziedzin STEM (Science, Tech­nology, Engineering, Mathematics). Warun­kiem jednak będzie ich zdolność do generowa­nia miejsc pracy (poprzez zakładanie firm) lub rozwijania już istniejących biznesów. Osoby z solidnym wykształceniem, szefowie korporacji, biznesmeni będą mogli ubiegać się o wizy. Warto zwrócić uwagę, że potęgę firm z Doliny Krzemowej budowali i budują również imigranci: współzałoży­ciel firmy Google, Sergey Brin, to z pochodzenia Ro­sjanin; współtwórca firmy Intel to Węgier Andrew Grove (czyli András István Gróf). Słynny potentat kosmetyczny Max Factor był z pochodzenia Pola­kiem i naprawdę nazywał się Maksymilian Fakto­rowicz. Dla osób, które będą chciały założyć biznes w USA przeznaczone są specjalne “StartUp Visa”. Raport Fundacji Kauffmana szacuje, że dzięki nim powstanie od 500 tys. do 1,5 mln miejsc pracy. A firmy założone dzięki “StartUp Visa” zwiększą PKB nawet o 1%.

Demokrata z Chicago, Dick Durbin pod­kreślił, że w końcu po przeszło 25 latach nadarzyła się okazja do zmiany obecnej polityki. Ostatni raz zmiany w prowadzono w 1986 roku w ramach u sta­wy I RCA (Immigration Reform and Control Act) – wprowadzono kary dla pracodawców świadomie zatrudniających nielegalnych imigrantów. Około 3 mln osób dzięki wprowadzonej amnestii uniknę­ło deportacji, zwiększono także ochronę granic. Projekt ustawy imigracyjnej złożyła ponadpartyjna grupa nazywana “Gang of Eight”, do której należą senatorzy z obu partii. Ich projekt to kompleksowa zmiana dotychczasowe­go systemu (Border Security, Economic Opportunity and Immigration Modernization Act of 2013). Grupa składa się z 4 Republikanów (m.in. McCain, Rubio) oraz 4 Demokratów (m.in. Bennet, Durbin).

Zuckerberg i FWD.us wspierają Gang Ośmiorga w przeforsowaniu ich planu reformy, który obecnie jest w Senacie. Grupa ma nadzieję, że zmiany zostaną uchwalone jeszcze w lipcu tego roku.

Prawy do lewego, czyli konserwatysta w roli liberała

Niemały problem z reformą mają konserwatyści z Partii Republikańskiej. Ponieważ ich gwiazdy (Rubio) prze­konują do poparcia planu reformy, wydaje się, że jest ona stworzona w duchu konserwatyzmu. Niektórzy konserwa­tywni publicyści i blogerzy twierdzą jednak, że zarówno re­forma, jak i jej twórcy, a także FWD.us to lewicowi aktywiści, oraz że Rubio i trzej inni reprezentanci to Republikanie tylko z nazwy. Poza tym zwracają uwagę na fakt, że granice są zbyt słabo strzeżone i przeszło przez nie aż 11 mln osób, które te­raz n ie p łacą podatków i żerują na państwie.

Jak republikańscy reprezentanci Gang of Eight poradzili so­bie z przekonaniem konserwatystów? Marco Rubio stwier­dził, że lepiej, żeby inicjatywa wyszła od Senatu i została przedyskutowana w Kongresie, niż żeby zajął się nią prezy­dent Obama (którego, jak można się domyślać, konserwaty­ści nie lubią). To oznaczałoby jego zwycięstwo, a to przecież bardzo źle.

Jakie są szanse na wejście w życie reformy, którą chce wprowadzić Gang of Eight i FWD.us? Raczej duże, zważywszy na wagę problemu. Amerykanie chcą zmian w polityce mi­gracyjnej, tym bardziej że od ponad 25 lat znacznie zmieniła się rzeczywistość polityczna, natomiast nie zmieniło się nic w kwestii imigrantów. A jakie są szanse, że zmiany nastąpią w tym roku? Raczej niewielkie. Wszystko zależy od Kongresu i prezydenta Obamy. Tymczasem pozostaje nam śledzić spra­wę reformy. Myślę, że Zuckerberg jeszcze może nas zasko­czyć w kwestii swojego miejsca w polityce.

Comments are closed.