Wiatr z zachodu

On 30 sierpnia 2017 by Drugi Obieg

Zadając sobie pytanie o spoiwo mające siłę jednoczącą naród, zapewne nie łatwo znaleźć to, co zaakceptuje większość i co silnie będzie na tę większość oddziaływać. Spróbujmy zatem przyjrzeć się powojennym Niemcom. Koncepcja patriotyzmu konstytucyjnego – zaimplementowana tam w latach 60. XX w. – z powodzeniem tworzy niemiecką tożsamość, którą wypełnia przywiązanie do wartości zapisanych w Konstytucji. Czy istnieje możliwość, aby takie rozwiązanie zaproponować w Polsce?

Patriotyzm konstytucyjny zakłada, że naród pojmujemy w sensie konstruktywistycznym. Pewnym pomyślanym, wyabstrahowanym od wszelkich odniesień konstruktem staje się zatem naród – nieujmowany jako ponadczasowa i zakorzeniona wartość. Ten głębszy sposób pojmowania nazwać możemy esencjalistycznym*. Już w tym miejscu widzimy jak bardzo różny od polskiego sposobu pojmowania narodu jako wspólnoty jest to abstrakt, w którym nie ma miejsca na ważne historycznie momenty jednoczące.

Nie bez znaczenia był też czas. Przepełniony powojenną pustką, obciążony ciężarem nazistowskiej zbrodni ,,niemiecki umysł” potrzebował wsparcia, którym stała się mozolnie wypracowana ,,w zaciszach gabinetów” idea, zaakceptowana następnie przez naród. Zaakceptowana, bo wytłumaczona. Dostrzec można tu istotną cechę, która definiuje współczesnych Niemców. Potrzebę wytłumaczenia. Pewne istotne – z punktu widzenia socjologów, filozofów, myślicieli, ekonomistów zagadnienia – należy na tyle odpowiednio uargumentować, by w opinii przeciętnego Niemca stały się potrzebne. Tak było ze strefą euro, której potrzebę stworzenia wytłumaczono, podobnie z Konstytucją jako spoiwem, wreszcie z nie tak dawnym przyjęciem imigrantów z północnej Afryki**. I choć część z tych postulatów jest potrzebna i uargumentowana zgodnie z rzeczywistością, to stworzona w dużej mierze dla Niemców. Zatem każda z prób przeniesienia ich na inny niż dedykowany, niemiecki grunt najprawdopodobniej zakończy się fiaskiem.

Fala demonstracji i protestów. Gorączkowa obrona Konstytucji i demokracji

Gdy w wakacyjne wieczory ludzie tłumnie gromadzili się zarówno przed Sądem Najwyższym, jak i przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie, odnieść można było wrażenie, że w Polsce dzieje się coś niepokojącego. Trzymali oni w wysoko uniesionych dłoniach Konstytucję, która w tamtych dniach była na ustach niemal wszystkich. Można było wręcz odnieść wrażenie, że jest czczona, traktowana jak absolut. Każde przypomnienie ze strony partii rządzącej o potrzebie zmiany ustawy zasadniczej, spotykało się z taką samą reakcją ze strony jej ,,obrońców” – należących głównie do establishmentu III RP lub do jego zwolenników.

Gdy podczas Kongresu Prawników Polskich usłyszeliśmy z ust Prof. Wojciecha Popiołka słowa: ,,W demokratycznym państwie prawnym suwerenem nie jest Naród, suwerenem są wartości zapisane w Konstytucji” to z łatwością mogliśmy odnieść wrażenie, że kolejne – wydawałoby się nieprzekraczalne dotąd granice – z łatwością się zacierają. Dlatego, że w demokratycznym państwie prawnym, prawo staje się suwerenem, niezależnie od tego jaka jest jego treść, a przede wszystkim czy owa treść służy Narodowi.

Czego konsekwencją jest zatem takie podejście? Wśród wielu zmiennych warto wziąć pod uwagę dominujący w prawoznawstwie pozytywizm prawniczy – patrzący na czystą materię konstytucyjną, pozbawioną odniesień choćby do moralności. Ten sam pozytywizm prawniczy pozwalał Adolfowi Hitlerowi ,,wodzić za nos” sędziów i prawników III Rzeszy. Nawet najbardziej bowiem haniebne i nieludzkie czyny były prawem, bezrefleksyjnie wykonywanym przez powierników kanclerza, mającym swe umocowanie w ustawach.

Emanacja głosu narodu?

Tytułowy ,,wiatr z Zachodu” szczególnie mocno powiewał nad Polską w wakacyjne miesiące. W moim odczuciu przyniósł on ze sobą pozorną potrzebę mobilizacji. A wraz z nią bezgraniczne umiłowanie dla Konstytucji i zapisanych w niej praw.

Podsumowując moje rozważania i parafrazując słowa Prof. Andrzeja Zybertowicza, chciałabym zapytać: ,,Czy mogą być prawdziwą emanacją głosu narodu polskiego – manifestacje, zgromadzenia – wspierane finansowo środkami z zagranicy?”. Myślę, że z tym pytaniem powinniśmy zmierzyć się już w pojedynkę.

// Agnieszka Tarnowska

* http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,732

** http://www.teologiapolityczna.pl/anna-kwiatkowska-drozdz-niemcy-czyli-pasywny-hegemon/

Comments are closed.