WŁOSKI BÓL GŁOWY

On 2 listopada 2015 by DO

Wyniki wyborów parlamentarnych w Polsce sprowokowały włoską prasę do licznych artykułów. Niemal wszystkie włoskie dzienniki wypowiadały się w zbliżonym tonie. I nie są to komentarze wyrażające entuzjazm i radość z dokonanego przez Polaków wyboru.

tbw.pl

tbw.pl

Turyńska La Stampa w poniedziałkowym wydaniu nie bez obawy nazwała zwycięskie Prawo i Sprawiedliwość antyunijną partią prawicową, która z łatwością sięgnęła po absolutne zwycięstwo, tym samym zapewniając sobie samodzielne rządy. Wspominała także, że w kampanii wyborczej PiS wykorzystał zmęczenie i rozczarowanie ośmioma latami rządów Platformy Obywatelskiej, jednocześnie sprytnie wykorzystując lęki Polaków, straszonych imigrantami roznoszącymi choroby. W opinii dziennikarzy wygrana PiS-u, która w połączeniu z majowymi wynikami wyborów prezydenckich oznacza wyraźny zwrot polskiej polityki na prawo, budzi w Unii Europejskiej uzasadnione obawy. PiS prezentowany jest na łamach La Stampy jako ugrupowanie inspirujące się Viktorem Orbanem i jego sposobem prowadzenia polityki. Wynika stąd niepokój europejskich stolic: czy Polska nie pójdzie w ślady Węgier, odżegnując się od problemu imigrantów? Czy nacjonalistyczne, zdaniem dziennikarzy, poglądy, prezentowane przez ugrupowanie, nie zaowocują działaniami, które paradoksalnie wzmocnią niebezpieczną Rosję Putina, skoro mocna Rosja to jeden ze sposobów osłabienia UE oraz wyrażenia sprzeciwu wobec antypolskich dyrektyw i apodyktycznych zapędów organizacji? Strachem napawa także fakt, że do Parlamentu nie weszło żadne lewicowe ugrupowanie, co zdarzyło się po raz pierwszy w postkomunistycznej historii.

Mroźny powiew

W zbliżony sposób wypowiada się także rzymska La Repubblica. Już tytuł artykułu „Wybory, Polska zmroziła Brukselę: wygrywają antyunijni narodowcy” jest dobitnym wyrazem poglądów prezentowanych przez dziennik. Także w tym artykule podkreślany jest lęk europejskich przywódców przed autorytarnymi rządami Jarosława Kaczyńskiego, dla którego kandydatura Beaty Szydło na stanowisko premiera jest jedynie zgrabnym zagraniem. Prezes Prawa i Sprawiedliwości, zdaniem dziennikarzy, nie chce wysuwać swej osoby na pierwszy plan i woli rządzić z ukrycia. Dojście do władzy, i to władzy samodzielnej, partii jednego z największych eurosceptyków na kontynencie budzi troskę o dalszy los Europy, której działaniom Jarosław Kaczyński niejednokrotnie był przeciwny. Autor artykułu, podobnie jak w La Stampa, pozwolił sobie na przypomnienie węgierskich inspiracji PiS-u. Jednym z haseł kampanii były nawet słowa „Przeniesiemy Budapeszt do Warszawy”. Podkreślane są także wspólne cechy Fidesz oraz Prawa i Sprawiedliwości – tradycjonalizm, silna centralizacja, chęć opodatkowania sklepów wielkopowierzchniowych oraz banków, aby sfinansować politykę socjalną. Wypominają także wrogość wobec Rosji, co może dodatkowo skomplikować już teraz nie łatwą sytuację Unii Europejskiej. Ostatecznym znakiem przełomu w polskiej polityce jest dla La Repubblica  fakt, że lewica po raz pierwszy nie weszła do Parlamentu. Lewicowy dziennik wyraża jednak radość, z faktu, iż – ich zdaniem ultraprawicowy i rasistowski – ruch Korwina nie wszedł do Sejmu. Oczywiście ta radość jest skażona smutkiem: oto żegnamy Polskę  proeuropejskich liberałów, która za czasów rządów Platformy Obywatelskiej dokonała ogromnego wzrostu gospodarczego. Jednak dziennikarze nie pozostają bezkrytyczni wobec przegranego PO. Przyczynę klęski widzą przede wszystkim w zaniedbaniu potrzeb nieuczestniczącej w boomie gospodarczym biednej części kraju, a także w ciągle zbyt niskich zarobkach, które zmuszają młodych do wyjazdu za granicę. Uważają także, że po zniknięciu z polskiej sceny politycznej Donalda Tuska Platformie zabrakło silnego, charyzmatycznego przywódcy.

Wygrana prezesa

Także Corriere della Sera zwraca uwagę na miażdżącą wygraną PiS. Ponownie możemy przeczytać, że to zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego, który zza pleców Beaty Szydło będzie rządził krajem. Znamiennym dla dziennika jest fakt, że po ogłoszeniu pierwszych sondażowych wyników to prezes, a nie kandydatka na stanowisko premiera, przemówił jako pierwszy, dodatkowo zwracając się do swego zmarłego brata, a  tłum zebrany w sztabie partii skandował jego imię. Beata Szydło została dopiero po chwili wciągnięta na scenę, a w swoim krótkim przemówieniu kilkukrotnie podziękowała prezesowi. Także w tym artykule dziennikarze nie powstrzymali się od porównań polskiej i europejskiej polityki: Jarosława Kaczyńskiego po raz wtóry porównano do Viktora Orbana, a Kukiz, którego partia zdobyła trzecie miejsce, został porównany do Beppe Grillo i MoVimento 5 Stelle . Artykuł wspomina oczywiście także o rozbiciu polskiej lewicy, która nie przekroczyła progu wyborczego.

Duch buntu

Z tego krytycznego wobec zwycięzców jednogłosu wyłamuje się jedynie  prawicowe Il Giornale, należące do byłego premiera Włoch, Silvio Berlusconiego. W artykule prezentowana jest opinia, że, choć tak widzą to media włoskie, wybory w Polsce nie były wymierzone w Unię Europejską, lecz są wyrazem polskiego ducha, z jego skłonnością do odrzucania wszelkich reguł  pochodzących z zewnątrz. Ten duch tradycjonalizmu zmusił wyborców do dania odporu idei islamskiej inwazji, którą zdaniem autorów ma przenieść przestrzeganie unijnych zasad dotyczących przyjmowania uchodźców. Dziennikarze powołują się nawet na historię Polski, przypominając, że to polska Odsiecz Wiedeńska powstrzymała muzułmanów w 1683 roku. Il Giornale staje jednocześnie na stanowisku, że nowowybrana władza nie oznacza automatycznie, że Polska stanie się antyeuropejską twierdzą, z którą wszelkie próby negocjacji automatycznie będą skazane na porażkę,  sprzeciwia się nazywaniu PiS-u faszystami czy antyunijnymi fanatykami.

Wyraźnie widać, że włoska prasa niemal w całości skłania się ku przegranej Platformie Obywatelskiej, w której widziała dotąd gwaranta stabilnej i proeuropejskiej Polski. Wygrana konserwatywnej partii w połączeniu z wynikiem majowych wyborów i objęciem stanowiska prezydenta przez Andrzeja Dudę, oznacza dla nich wyraźny i drastyczny zwrot polskiej polityki na prawo. Cała sytuacja nie napawa ich optymizmem, boją się przede wszystkim o kondycję Unii Europejskiej przy nowym układzie sił i przewidywanym eurosceptyzmie partii rządzącej. Przyszłość Polski i Europy widzą więc w zdecydowanie ciemnych barwach. 

//Katarzyna Kreja

Comments are closed.