WSZECH(EURO)POLACY

On 21 maja 2014 by Kamil Popiela

25 maja Polacy po raz trzeci będą mogli wziąć udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Będą mogli, ale zdecydowana większość z nas nie weźmie. Jak zwykle.

W traktacie lizbońskim nie ma artykułów na temat flagi, hymnu czy dewizy

W traktacie lizbońskim nie ma artykułów na temat flagi, hymnu czy dewizy

„O, Radości, iskro bogów, kwiecie Elizejskich Pól…” – pierwsze słowa Ody do radości, poematu Fryderyka Schillera, uznawanego za hymn Unii Europejskiej, pozytywnie nastrajają niemal każdego słuchacza. Pieśń rozbrzmiewała na ulicach wielu polskich miast 1 maja w 10. rocznicę przystąpienia do UE. Od wejścia w życie traktatu lizbońskiego – w którego treści nie ma zapisów dotyczących państwowości UE, a co za tym idzie również hymnu ­­– nie jest już oficjalnym hymnem wspólnoty. Przez tę dekadę wiele się zmieniło, zarówno na lepsze, jak i gorsze. Budowa dróg, oczyszczalni ścieków, renowacje zabytkowych budynków to tylko niektóre z zalet przystąpienia Polski do Unii. Zarówno pozytywnym jak i negatywnym aspektem było otwarcie granic, które z jednej strony umożliwiło Polakom podróże bez paszportu, a z drugiej przyczyniło się do masowej emigracji w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy. Przed nami kolejne wybory do Parlamentu Europejskiego. Ugrupowania polityczne znów prześcigają się w pomysłach na to, jak zachęcić Polonię z Wysp Brytyjskich do powrotu do kraju.

Aktualne wydarzenia niejako wymusiły na partiach skupienie się na nastrojach społecznych. W pierwszej fazie to Platforma Obywatelska nadała ton, strasząc Polaków możliwym wybuchem wojny oraz wykorzystując kryzys ukraiński do pokazania rządu jako gwaranta bezpieczeństwa, troszczącego się o naród. Opozycja musiała się poddać tej retoryce, ponieważ żaden inny temat nie był w stanie przebić się do mediów, które non stop relacjonowały sytuację na Krymie. Z czasem wydarzenia ukraińskie zeszły na dalszy plan a politycy powrócili do dobrze znanych wyborcom kampanijnych zagrywek. Jedni bardziej skupili się na działalności w internecie, inni położyli nacisk na bezpośredni kontakt z wyborcami. Część partii swą strategię przedwyborczą buduje w oparciu o autorytet liderów, pozostali stosują koncepcję rozproszonego działania kandydatów na różnych szczeblach.

Poniżej znajduje się zestawienie haseł wyborczych dziewięciu partii, które zarejestrowały listy z kandydatami na terenie całej Polski. Kolejność jest zgodna z numeracją rozlosowaną przez Państwową Komisję Wyborczą.

Bezpieczna i uczciwa Polska

Solidarna Polska, nie mając innego wyboru, wystawiła na pierwszą linię wszystkich znanych działaczy, zasiadających w obecnej kadencji w Sejmie. Nie omieszkała również dokooptować na listy wyborcze znanego boksera, Tomasza Adamka. Wybór ten może jednak okazać się strzałem w kolano. „Nie możemy dopuszczać, żeby w Polsce była aborcja czy małżeństwa homoseksualne, które chcą wychowywać dzieci. To wypaczenie, to wbrew prawu bożemu”, powiedział na starcie swej kampanii Adamek. Eurodeputowany Jacek Kurski zaznacza, że Solidarna Polska świadomie zdecydowała się na wystawienie osoby, która ożywia kampanię. O Adamku usłyszeliśmy także za sprawą jego wypowiedzi na temat Anny Grodzkiej. „To jest Krzysiek”, powiedział o pierwszej transseksualnej posłance w Polsce były bokser. Nie wszyscy w partii akceptują treść jego wystąpień. Niemniej jednak te kontrowersyjne wypowiedzi są niewątpliwie potrzebne Solidarnej Polsce, która zrobi wszystko, by występować w mediach i przekroczyć próg wyborczy.

Radykalna zmiana

„Nie”, „stop”, „koniec”, „odbudowa”, „militaryzacja”, „eurokołchoz” – Ruch Narodowy, zgodnie z wyborczym hasłem, stawia na radykalną zmianę. Działacze chcą wymiany elit politycznych III RP. Jest to partia, która ma wielu młodych kandydatów na listach i to, zdaniem jej członków, jest niewątpliwym  atutem Ruchu Narodowego. Młodość i brak obycia z mediami jest także wadą, co bezlitośnie wykorzystały portale internetowe. Justyna Helcyk – kandydatka z Dolnego Śląska i Opolszczyzny – nie potrafiąca odpowiedzieć na pytanie, co będzie robić w Europarlamencie, stała się jednym z hitów mijającej kampanii. Program Ruchu nie neguje w stu procentach idei utworzenia UE. Krzysztof Bosak twierdzi, że narodowcy nie postrzegają samej koncepcji współpracy europejskiej jako czegoś negatywnego. Jest to opinia jak na przedstawiciela prawej strony sceny politycznej dość zaskakująca – zauważalne jest złagodzenie retoryki ze strony narodowców. „Jedynie obecna forma tej współpracy budzi sprzeciw. Z perspektywy polskiego ruchu narodowego UE stała się organizacją, która ogranicza suwerenność naszego państwa” – zaznacza Bosak. Owe zliberalizowanie postulatów i tez na temat Unii Europejskiej nie pomaga Ruchowi. Głównym i niespodziewanym przeciwnikiem okazała się Nowa Prawica, która chce europejską wspólnotę „rozwalać” od środka. Ruch Narodowy w pojedynku z dość nieobliczalną, bardziej wyrazistą i kontestującą wszystko, co unijne partią Korwin-Mikkego może nie być w stanie przekroczyć progu wyborczego.

Kurs na zmianę

Sojusz Lewicy Demokratycznej obrał kurs przy użyciu sprawdzonych metod. Czerwony autobus koalicji SLD-UP jest jak odgrzewany kotlet. Pomysł z jeżdżeniem po Polsce tego typu pojazdem był już wykorzystany między innymi przez Donalda Tuska w 2011 roku. Wtedy sprawdził się wyśmienicie – PO wygrała wybory. Leszek Miller przemierza Polskę, maszeruje w Święto Pracy z kandydatem socjalistów na szefa Komisji Europejskiej, Martinem Schulzem, i przemawia, tym razem bez pomocy suflera (nawiązanie do 1 maja sprzed roku). Były premier wyraźnie odżył po kilkuletniej przerwie od polityki. Mimo swych 67 lat występuje w mediach niemal codziennie. Jakby w nagrodę za tę wytrwałość i witalność dołączył do zaszczytnego grona Polaków, którzy posiadają tulipana własnego imienia. I tak za rok, na wiosnę, będziemy mogli kupić w kwiaciarniach czerwonego Leszka Millera. Sojusz, poza otoczką autobusowo-tulipanową, zapowiada także konkretne działania związane z akcją 3 razy tak. Krzysztof Gawkowski, sekretarz generalny partii, zapowiedział złożenie podpisów pod trzema obywatelskimi projektami ustaw w sprawie podniesienia najniższych emerytur, płacy minimalnej i ograniczenia umów na czas określony. Te postulaty nawiązują do propozycji europejskich socjalistów, aby w każdym kraju członkowskim UE obowiązywała przyzwoita płaca minimalna, wynosząca 60 proc. średniego wynagrodzenia. 

Służyć Polsce, słuchać Polaków

Prawo i Sprawiedliwość postawiło w tych wyborach na kadrę profesorską. Prezes Kaczyński, nauczony doświadczeniem, wie, że do Brukseli trzeba wysyłać oddanych i nie posiadających większych aspiracji ludzi. W mijającej kadencji w Parlamencie Europejskim z PiS zasiedli między innymi Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski, Tadeusz Cymański, Marek Migalski, Adam Bielan i Michał Kamiński, którzy albo z PiS odeszli, albo zostali wyrzuceni za sprzeciwianie się woli prezesa. I tak obecne listy wyborcze obfitują w przedstawicieli świata nauki. Głównymi kandydatami są: Ryszard Legutko, Zdzisław Krasnodębski, Andrzej Zybertowicz, według którego „patriotyzm jest nie do pogodzenia z wizją rozpłynięcia się Polski w bezpłciowej Unii Europejskiej” czy Karol Karski, znany z brawurowej jazdy meleksami na Cyprze. Kolejnym ważnym dla PiS aspektem jest działalność w sieci. W marcu powstał specjalny profil na Facebooku, na którym zamieszczane są zdjęcia z objazdu kraju przez Jarosława Kaczyńskiego. W różnych częściach Polski były premier prezentuje pomysły swojej partii na polepszenie życia Polaków w kraju i za granicą. Kampania prowadzona przez PiS jest bardzo podobna do tej z 2011 roku do Sejmu i Senatu, co świadczy o tym, że partia ta nie ma oryginalnego pomysłu na przyciągnięcie nowych wyborców. 

Więcej Europy

Europa Plus Twój Ruch  jest jedyną formacją, która spełnia w stu procentach pełen parytet, tak zwany suwak, czyli umieszczenie kobiet i mężczyzn naprzemiennie na liście. Przez oponentów nazywani TREP-em, tworzą koalicję kilku partii i stowarzyszeń: Twojego Ruchu, Stronnictwa Demokratycznego, Polskiej Partii Pracy – Sierpień 80, Domu Wszystkich Polska czy Równości i Nowoczesności Wandy Nowickiej. Śledząc sondaże, można odnieść wrażenie, że coś poszło nie tak: tendencja wskazuje, że nowy byt polityczny szybko może odejść w niebyt i podzielić los Partii Demokratycznej (będącej nomen omen częścią składową tej koalicji). Formację pod egidą Aleksandra Kwaśniewskiego może rozsadzić konflikt liderów, który narasta od kilku tygodni. Janusz Palikot stwierdził pod koniec kwietnia, że ma żal do Kwaśniewskiego o jego obecność na uroczystościach kanonizacyjnych Jana Pawła II. „Powiedziałem mu, że to jest szkodliwe dla kampanii i nie powinien tak postąpić” – dodał przewodniczący Twojego Ruchu. Koalicja wyborcza głosi hasła rozdzielenia państwa od Kościoła, stąd obecność byłego prezydenta w Watykanie wywołała mieszane uczucia wśród zwolenników Europy Plus. Sam Palikot też musi uderzyć się w piersi. Podczas sejmowego protestu rodziców opiekujących się niepełnosprawnymi dziećmi ganił kandydatów do PE za zaniechanie działania. „To była nieprawdopodobna okazja, która została zmarnowana. Każdy mógł zrobić karierę” – powiedział na posiedzeniu klubu Twojego Ruchu. Później tłumaczył, że chodziło mu o wsparcie opiekunów w rozmowach z premierem. Niesmak w tej sprawie jednak pozostał.

Polski głos uniosceptycyzmu

Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego może poszczycić się aż 100 tysiącami fanów na Facebooku, a lider ugrupowania jest, jak sam się określa, najpopularniejszym politykiem wśród użytkowników portali społecznościowych. Partia ta idzie do Parlamentu Europejskiego, niosąc na sztandarach hasła sceptycyzmu unijnego. „Idziemy tam po to, aby wyśmiewać Europarlament, bo w parlamencie nie można nic załatwić dla Polski. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to jest oszustem. My będziemy tę unię rozwalali od środka” – zaznacza lider Nowej Prawicy. Jest on teraz częstym gościem w programach publicystycznych, które dzięki niemu notują wzrost oglądalności i klikalności w sieci. Internauci, głównie młodzi, polubili u Korwin-Mikkego ekspresywny sposób wyrażania poglądów. Jego osoba wybija się zdecydowanie na tle innych działaczy – jest jedyną rozpoznawalną osobą w tej partii – co może się niekorzystnie odbić na poparciu przy urnach wyborczych. Wyborcy zwykle głosują na nazwiska, a nie na listy. Dotychczasowe sondaże dają Nowej Prawicy zaskakująco dobry – wynik około 5-7 proc. Taki rezultat byłby największym sukcesem eurosceptycznej partii w Polsce od czasów Ligi Polskich Rodzin.

Wielka Polska w małej Unii

Polska Razem Jarosława Gowina, bo tak brzmi pełna nazwa tej partii, o czym większość mediów zapomina, od miesięcy zabiega o poparcie w różnych rejonach kraju. Jeździ, co oczywiste, przede wszystkim lider tego ugrupowania, sumiennie zdobywając poparcie od szlaku do Morskiego Oka po molo w Sopocie. Działacze liczą na przekroczenie 5-procentowego progu wyborczego, ale nawet to – mimo poparcia dla lidera warszawskiej listy, Pawła Kowala, ze strony profesor Jadwigi Staninszkis –może okazać się nieosiągalne. Tak jak w przypadku Ruchu Narodowego poważnym kontrkandydatem dla Polski Razem jest Nowa Prawica. „Przez półtora roku na stanowisku ministra sprawiedliwości zrobiłem więcej dla wolności gospodarczej, niż Janusz Korwin-Mikke przez 25 lat” – wytyka prezes partii, Jarosław Gowin. Komitet Polski Razem kładzie ogromny nacisk na bezpośredni kontakt z wyborcami, dzięki czemu jako pierwszy zarejestrował listy we wszystkich okręgach w kraju. W działalność utworzonej w grudniu partii zaangażowało się wiele młodych osób, przede wszystkim z Małopolski, matecznika Jarosława Gowina.

Silna Polska w bezpiecznej Europie

Platforma Obywatelska, a raczej premier Donald Tusk, który jest twarzą kampanii partii rządzącej, za motyw przewodni wybrał bezpieczeństwo. Objazd europejskich stolic w związku z kryzysem ukraińskim pozwolił PO odrobić kilka punktów procentowych w sondażach. Kandydaci zapowiadają walkę o zachowanie stanu posiadania z poprzednich wyborów do Parlamentu Europejskiego. „Wydaje mi się, że Platforma powinna zdobyć między 17 a 19 mandatami. A chciałbym, żeby powtórzyła wynik z mijającej kadencji, czyli 25” – zaznacza Bogusław Sonik, ubiegający się o mandat na trzecią z rzędu kadencję okręgu małopolsko-świętokrzyskiego. Wśród startujących są również byli ministrowie: z „Bydgoszcza” kandyduje Jacek Rostowski, z Białegostoku Barbara Kudrycka; do walki o mandat stanął również Michał Boni. Niewątpliwym zaskoczeniem na listach Platformy jest obecność na nich Michała Kamińskiego, który ubiega się o europoselski mandat z pierwszego miejsca na Lubelszczyźnie. Jego polityczna przeszłość nie pasuje do większości życiorysów kandydatów partii rządzącej. Kamiński, wcześniej w NOP, ZChN, PiS i PJN w latach 90. rozdawał w Warszawie ulotki z napisem „Polacy, ojczyzna jest dla nas”. W kampanii Anno Domini 2014 nawet Ruch Narodowy stroni od tak radykalnych haseł. Po dołączeniu na polityczną Platformę Michała Kamińskiego partia rządząca powinna zyskać miano ugrupowania socjalno-liberalno-konserwatywno-narodowego.

Tradycja, nowoczesność, Polska

Ludowcy stawiają na pozytywny przekaz. Liczą na 10-procentowe poparcie. Sprawdzone twarze, niewdawanie się w polityczną bitwę na słowa, a spokojne przyglądanie się z boku i dystansowanie od konkurentów – i tym razem PSL postawiło na sprawdzony od lat model prowadzenia kampanii. W ostatniej kadencji w Parlamencie Europejskim zasiadało czterech polityków tej partii: Czesław Siekierski, Andrzej Grzyb, Jarosław Kalinowski i Arkadiusz Bratkowski. Na początku 2014 roku Janusz Piechociński zapowiedział, że ludowcy idą w tych wyborach po 6 mandatów, po to, by wzmocnić najsilniejszą frakcję – Europejską Partię Ludową. Szef ludowców zaznaczył, że po 25 maja poprosi działaczy o mandat zaufania. Jeśli nie zdobędzie wystarczającego poparcia w czerwcu, rząd może czekać kolejna rekonstrukcja, tym razem w ministerstwie gospodarki. Niesatysfakcjonujący wynik może przyczynić się do powrotu Waldemara Pawlaka, który z ostatniej ławy w Sejmie zdaje się czekać na dogodny moment, by znów zostać wicepremierem.  

WszechEuroPolacy to wszyscy ci politycy, którzy przed wyborami do Parlamentu Europejskiego chętniej niż zwykle dzielą się swoimi proeuropejskimi lub propolskimi poglądami. Wszystko w zależności od punktu widzenia. Jeżdżą autobusami, chodzą po górach, jedzą śniadania, obiady, grillują z polskimi rodzinami – najlepiej wielodzietnymi – w kraju i za granicą. Tak troszczą się o społeczeństwo politycy. Szkoda – a może na szczęście – że tylko podczas kampanii. Jednak nie na długo odetchniemy od kiełbasy wyborczej i obietnic często nie do spełnienia. Jesienią kolejne wybory, tym razem samorządowe, a w 2015 roku następne i jeszcze jedne. I tak w kółko. 

//Kamil Popiela

zdjęcie w tle facebook maj - Kopia

Dodaj komentarz