X(XX) MUZA

On 25 maja 2014 by DO

Mogłoby się wydawać, że pornografia jest wytworem amerykańskiego fermentu lat 60. i 70. i towarzyszącej mu seksualnej rewolucji. Wtedy właśnie twórcy filmów dla dorosłych zaczęli zarabiać duże pieniądze i tworzyć swoje imperia, a seks na dobre przeniknął do kultury masowej. Bardziej jednak przyczyniły się do tego ówczesne nastroje społeczne, aniżeli wizjonerstwo twórców i przełomowość ich dzieł. W rzeczywistości historia filmowej pornografii jest niewiele krótsza niż historia kina w ogóle. Krótsza o mniej więcej kilka miesięcy.

źródło: thecoast.ca

źródło: thecoast.ca

Szybki start

Pierwszy filmowy erotyk Le coucher de la mariée powstał bowiem już w 1896 roku. Jego autorem był francuski fotograf Albert Kirchner, który sfilmował aktorkę kabaretową, zdejmującą powoli ubranie. Z siedmiominutowego materiału zachował się jedynie dwuminutowy początek. Co ciekawe, Kirchner jest też reżyserem Pasji Chrystusa, filmu uchodzącego za pierwsze widowisko biblijne. Swoją kartę w historii pornografii zapisał także Georges Mélies, kręcąc w 1897 roku króciutki film Aprês Le Bal. Tam także kobieta zdejmuje ubranie, by wziąć kąpiel. I mimo że nie rozbiera się do naga, to wystarczyło, by dzieło Méliesa nazwać jednym z pierwszych erotyków.

Czy więc pruderia, z jaką podchodzono do cielesności na przełomie XIX i XX wieku, sprawia, że mówienie o pornografii w tamtym okresie jest nieco na wyrost? Nic podobnego! Poza głównym nurtem, kino od samego początku miało swoją mroczniejszą stronę. W 2002 roku na ekranach w Wielkiej Brytanii ukazał się Polissons et Galipettes, zbiór 300 krótkich filmów porno z pierwszej dekady XX wieku. Choć film dostał kategorię wiekową R-18, był wyświetlany w normalnych kinach. Było tylko jedno ale: każda instytucja, która chciała pokazać Polissons et Galipettes, musiała dostać tymczasową licencję kina dla dorosłych, a zainteresowani widzowie musieli rejestrować się na seans dobę wcześniej. Wszystkie obrazy, które można zobaczyć na ekranie, były kręcone amatorsko i przeznaczone w ówczesnym czasie do wyświetlania we francuskich domach publicznych. Są jednak niezbitym dowodem na to, że biznes pornograficzny w swoim złotym okresie był pionierski tylko w kwestii przekuwania ekranowego seksu na ogromne zyski.

Złote lata 70-te

Paul Thomas Anderson przedstawił w słynnym Boogie Nights świat pornograficznych magnatów, marnych aktorów z wielką wiarą w drugie dno swoich ekranowych popisów i przede wszystkim świat wielkich pieniędzy. Od tego czasu kształtował się stereotypowy obraz producenta filmów XXX, leżącego przy wielkim basenie z cygarem w ustach i słuchawką przy uchu. Jednak pornograficzna rzeczywistość nie zawsze wyglądała jak życie Hugh Hefnera. Rynkowy potencjał pornografii dostrzeżono dopiero w latach 70.

Przełomowy dla branży był obraz Głębokie Gardło Gerardo Damiano, który do dziś pozostaje najbardziej dochodowym filmem w swoim gatunku. Gdy pojawił się na ekranach w Nowym Jorku, jego popularność przeszła najśmielsze oczekiwania twórców. Obraz o kobiecie z łechtaczką w gardle kosztował 25 tysięcy dolarów – zarobił kilkaset milionów. Szybko zakazano dalszych projekcji w Nowym Jorku ze względu na zbytnią obsceniczność, a grającego główną rolę Harrego Reemsa postawiono przed sądem. Za aktorem murem stanęły gwiazdy Hollywood, z Jackiem Nicholsonem na czele. Ostatecznie Reems uniknął kary, a Głębokie Gardło zdobywało coraz większy rozgłos, by ostatecznie zasłużyć na miano filmu kultowego.

Lata 70. sprawiły także, że seks stawał się powoli elementem popkultury, a pornograficzne imperia rosły w siłę. Hugh Hefner zbudował słynną rezydencję Playboya w Los Angeles, Larry Flynt wypuścił na rynek bardziej niegrzecznego Hustlera, a Bob Guccione, założyciel magazynu Penthouse, wyłożył ponad 17 milionów dolarów z własnej kieszeni na realizację hollywoodzkiego widowiska. I tak oto Kaligula stał się pierwszym poważnym spotkaniem pornobiznesu z kinem popularnym. W filmie wystąpiła młodziutka Helen Mirren oraz gwiazda Mechanicznej pomarańczy, Malcolm McDowell. Ostatecznie jednak mało kto przyznał się do końcowego rezultatu, ponieważ Guccione zdecydował się dodać w postprodukcji sceny nieudawanego seksu…

Od gardła do piekła. Od seksu do gwiazd.

Złotą erę pornografii nieoczekiwanie zabiły w latach 80. kasety VHS. Kina dla dorosłych straciły na popularności, a filmowcy przestali zarabiać krocie. Każdy mógł nagrywać amatorskie filmy, kopiować na taśmę i sprzedawać. Chałupnicza pornografia stała się utrapieniem dla reżyserów i twórców takich jak Gerardo Damiano, którzy widzieli w swoich filmach coś więcej, niż tylko kolejne, kręcone przypadkowo sceny seksu. Aktorzy przestali być ulubieńcami tłumów i często nie potrafili pogodzić się z nową rolą. Harry Reems popadł w alkoholizm, inna gwiazda Głębokiego Gardła, Linda Lovelace, została zupełnie zapomniana przez widownię i ledwo wiązała koniec z końcem aż do śmierci w wypadku samochodowym w 2002 roku. Stare pokolenie nie potrafiło pogodzić się z nową modą, która dla wielu oznaczała – jakkolwiek to brzmi – moralny upadek pornografii, degradację z poziomu aspirujących pełnometrażowych filmów do kilkuminutowych klipów bez treści i artystycznego zacięcia.

Niektórzy jednak poradzili sobie z pornograficzną transformacją i potrafili wykorzystać jej coraz bliższe stosunki z kinem i showbiznesem. Wes Craven, który zaczynał jako reżyser filmów dla dorosłych, skończył jako żywa ikona horroru. Swoje bogate doświadczenie wykorzystał także aktor porno Ron Jeremy. Jego wiedza i oko eksperta przydały się na planie Boogie Nights. Pomagał także podczas zdjęć do erotycznego melodramatu 9 1/2 tygodnia. Okazuje się, że przeszłość związana z zawodowym uprawianiem seksu przed kamerą nie musi oznaczać piętna na całe życie. Dzisiejsze gwiazdki porno też nierzadko z powodzeniem zmieniają branżę. Turczynka Sibel Kekilli po wielu rolach „łóżkowych” zagrała w głośnym Głową w mur Fatiha Akina, a niedawno można było oglądać ją na drugim planie Gry o Tron. Z kolei ikona wyuzdanej pornografii internetowej – Sasha Grey – oddała się karierze muzycznej. Dwa lata temu jej kapela aTelecine była nawet jednym z głównych headlinerów krakowskiego festiwalu Unsound. Przy okazji zajmuje się też promowaniem czytelnictwa w Stanach, a w tym roku zobaczymy ją na dużym ekranie, obok Elijaha Wooda, w thrillerze Open Windows. Zależność między kinem, a biznesem porno działa też w drugą stronę. Przemysł filmów dla dorosłych jest głównym tematem takich filmów jak Dziewczyna z sąsiedztwa, czy komedii Zack i Miri kręcą porno, a swoich biografii doczekali się choćby Linda Lovelace i Larry Flynt.

Długa droga Gilberta

Od czasów Boogie Nights Andersona zmieniło się wiele. Dziś pornograficzne imperia należą często do programistów, kina dla dorosłych praktycznie nie istnieją, nikomu nie zależy też, by w  filmach chodziło o coś więcej niż o seks – dopóki przynoszą pieniądze. Mimo to jeszcze nigdy, tak jak dziś, X muza i pornografia nie były ze sobą tak blisko. Reżyserzy, którzy w latach 70. marzyli, by w swoich filmach połączyć naturalistyczne obrazy seksu z ciekawą historią i emocjami, mogą być dziś usatysfakcjonowani. Pornobiznes poszedł co prawda w stronę taniej rozrywki dla mas, ale ich szlachetną misję przejęli prawdziwi filmowcy. Dziś coraz częściej pojawiają się w kinach filmy, które przywodzą na myśl pytanie o granicę między erotyką a pornografią.

„Jeśli Gilberto, pragnąc zgwałcić Gilbertę, musi udać się z piazza Cordusio’na corso Buenos Aires, film pokazuje nam, jak samochód Gilberta pokonuje całą tę trasę, nie oszczędzając nam ani jednych świateł po drodze.” Pokazywanie nieistotnych dla fabuły, monotonnych czynności to wyznacznik tej granicy według Umberto Eco. Jednak od czasu gdy pisał ten tekst w ‘89 roku, trochę w kinie się zmieniło i dziś ta cienka linia wydaje się być coraz bardziej mglista. A jeśli w ogóle jeszcze istnieje, to filmy takie jak 9 Songs, Intymność, czy Nimfomanka… posuwają ją coraz głębiej.  

//Dawid Barański

zdjęcie w tle facebook maj - Kopia

Comments are closed.