ZABARYKADOWANE MIASTO

On 20 lutego 2014 by Kamil Popiela

Wydarzenia z Kijowa niepokoją cały świat. Świat jednak, oprócz wyrażania słów ubolewania, zaniepokojenia i zasmucenia z zaistniałej sytuacji, nie robi nic by zapobiec dalszemu przelewowi krwi w różnych częściach Ukrainy, a zwłaszcza w stolicy, będącej obecnie miastem barykad.

źródło: The Daily News

źródło: The Daily News

Wolność wiodąca lud na barykady – ten słynny obraz francuskiego malarza Eugéna Delacroixa doskonale obrazuje aktualną sytuację na Ukrainie. W wyobrażeniu artysty Wolność jest kobietą, trzymającą w jednej ręce trójkolorową flagę, a w drugiej muszkiet wyposażony w bagnet. W przypadku ukraińskim trudno określić, kto miałby być gwarantem spokoju w tym kraju, symbole jednak są jednoznaczne: niebiesko-żółta flaga, płonące opony czy mundury Berkutu, wyspecjalizowanej jednostki milicji. Unijne rekwizyty obecnie muszą odejść w niebyt, nie powinny być eksponowane, przynajmniej nie teraz.

Spór nie do rozwiązania?

To nie jest już spór tylko o to czy Ukraina będzie budowała swą przyszłość przede wszystkim na współpracy z Unią Europejską czy z Rosją. To nie jest spór o to czy Julia Tymoszenko siedzi w więzieniu z powodów politycznych. Spór ten dotyczy przede wszystkim tego, czy Ukraińcy są w stanie wspólnie podjąć decyzje o dalszych losach ich państwa i zaniechać rozlewu krwi. Bardziej konkretne działania ze strony społeczności międzynarodowej powinny zostać podjęte nie teraz, lecz kilka miesięcy temu. Jedynym istotnym rozwiązaniem ze strony światowych włodarzy wydają się być mediacje, jednak mediatorami nie mogą być tylko i wyłącznie przedstawiciele państw zachodnich, lecz również ważna osoba z Kremla. 

źródło: The Daily News

źródło: The Daily News

Coraz więcej ofiar

W stolicy Ukrainy od kilku dni walki się nasiliły. Tylko w nocy ze środy na czwartek zginęło około 70 osób, wcześniej (od listopada 2013 roku do środy 19 lutego życie straciło około 40 osób), lecz liczba ofiar śmiertelnych wciąż rośnie. W czwartek z prezydentem Ukrainy spotkali się szefowie MSZ Niemiec, Francji i Polski. Steinmeier, Fabius, Sikorski przez blisko sześć godzin debatowali z Janukowyczem. Efekt? Taki jak dotychczas: najlepiej odzwierciedlony w wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Polski: „będziemy badać, co można zrobić, by to się nie powtórzyło. Patrzymy jednak realistycznie. Nie łudzimy się, że świat zewnętrzny jest w stanie rozwiązać problemy Ukrainy.” Sikorski dodał, że „pewnym pozytywnym aspektem jest to, że władza i opozycja ze sobą rozmawiają.” Tyle tylko, że obie strony rozmawiały od miesięcy, dokładnie od końca listopada i jakoś do tej pory nie były w stanie dojść do porozumienia. Rozmawiać można w nieskończoność, notorycznie można wyrażać ubolewanie i żal. Niestety dla Ukraińców, trzeba przyznać, że świat ma w ich sprawie związane ręce – o czym więcej w swoim tekście pisze Dawid Barański.

źródło: twitter.com

źródło: twitter.com

Polityczna opozycja ≠ Majdan

Żadna, nawet merytoryczna rozmowa rządu z opozycją nie przyniesie oczekiwanego przez większość protestujących rezultatu, dopóki to politycy, nie przedstawiciele Majdanu będą stawiać warunki Janukowyczowi. Trzech opozycyjnych polityków: Jaceniuk, Klitschko i Tiagnybok nie mają posłuchu wśród wszystkich protestujących. Sami, mimo ważnego dla ich kraju momentu, nie są w stanie dojść do porozumienia. Po rozmowach z prezydentem przedstawiają tłumowi własną wersję zdarzeń, często zmieniają zdanie w przeciągu chwili, widząc i słysząc reakcję niezadowolonych ludzi, zgromadzonych na kijowskich ulicach. Zarówno Jaceniuk jak i Klitschko nie są dobrymi mówcami, nie porywają w swych przemówieniach. Tiagnybok ma ten polityczny dar, ale jest przedstawicielem nacjonalistycznej partii Swoboda, która nie ma szans na uzyskanie wystarczająco dużego poparcia, by móc decydować o losach Ukraińców. Pat? Wydaje się, że Ukraina jest w wyjątkowo trudnej sytuacji. Prezydent (wybrany demokratycznie) oddać władzy nie chce i nie musi tego czynić, ponieważ jego kadencja kończy się dopiero za rok. Wśród przywódców opozycji ciężko znaleźć osobę, którą można byłoby wybrać na przywódcę w trudnych czasach. Nie mają polskiego Wałęsy, francuskiego de Gaulle’a czy niemieckiego Kohla.

Rozejm rozejmem nie jest

Kijów jest teraz miastem ulicznych walk. Mimo obecności dziennikarzy z całego świata nie sposób stwierdzić, kto oddał strzał, kto jest prowodyrem lokalnych starć. W nocy ze środy na czwartek ogłoszono rozejm. To był, tak jak to miało miejsce wcześniej, rozejm chwilowy, szybko naruszony przez jedną ze stron. Tylko którą? Główne walki odbywają się w nocy. Opozycja twierdzi, że to władze złamały zawarty rozejm między antyrządowymi demonstrantami i siłami MSW. „Był ogłoszony rozejm. Naruszył go Berkut” – twierdzi Witalij Klitschko. Przedstawiciele Berkutu kategorycznie temu osądowi zaprzeczają i tak walki trwają w najlepsze.

A świat patrzy. Zachodni politycy wyrażają zaniepokojenie, debatują, przyjeżdżają na Ukrainę i okazują słowne wsparcie. Poklepują protestujących po ramieniu. Tweetują. Latają samolotami pomiędzy europejskimi stolicami, chwalą się zdjęciami z tych dyplomatycznych wizyt na portalach społecznościowych.

Świat myśli, że robi dużo, a nie robi nic.

Na Ukrainie za to wciąż giną ludzie. W środku Europy, na początku XXI wieku.

//Kamil Popiela

Comments are closed.