ZAKOPANE JEST BRZYDKIE

On 23 maja 2013 by Maciej Wirmański

Całe moje życie mieszkałem w Bustryku. Miejscowość położona niedaleko Zakopanego ma 700 mieszkańców i nic szczególnego w niej poza tym nie ma. Osiągnąwszy wiek, który określa się jedną cyfrą i wystarczająco rozumu, aby zacząć się mylić, niezwykle pozytywnie przeżyłem pojawienie się w mojej miejscowości pierwszej wielkoformatowej i wolnostojącej reklamy. Poczułem, że oto w Bustryku dokonał się skok cywilizacyjny, który był równoznaczny z jarmarcznym klimatem Manhattanu.  Reklama ta stoi do dzisiaj i w porównaniu z innymi, później powstałymi, wcale nie wydaje się wielka. Od tamtego czasu przestrzeń nudnej wsi jest coraz bardziej zapychana przez brzydkie reklamy. Spostrzeżenia dziecka okazały się być błędem i przekleństwem.

fot. Maciej Wirmański

fot. Maciej Wirmański

Perspektywa

21 maja 2013 roku w Dworcu Tatrzańskim w Zakopanem odbyła się debata pt. Park Kulturowy Krupówki – posprzątajmy salon Zakopanego z chińszczyzny i reklam. Spotkanie zorganizowali: Fundacja Aktywnych Obywateli im. Józefa Dietla oraz Małopolska Okręgowa Izba Architektów RP. Prelegentami na tym wydarzeniu był burmistrz Zakopanego – Janusz Majcher, kierownik Wydziału Architektury przy Starostwie Tatrzańskim – Stanisław  Dawidek,  Jerzy Chlebiński – były naczelnik Wydziału Architektury, Zenon Remi – architekt Małopolskiej Okręgowej Izby Architektów RP. Swojego głosu udzielili również Jerzy Jurecki – wydawca Tygodnika Podhalańskiego, Piotr Gajewski, profesor Politechniki Krakowskiej oraz Konrad Myślik, specjalista od marketingu miejskiego. Prowadzącym był zaś był Dawid Hajok, dziennikarz Gazety Wyborczej.

Debata miała na celu wypracowanie wspólnego stanowiska mieszkańców, grup interesów, urzędników i specjalistów w sprawie poprawy jakości przestrzeni publicznej w Zakopanem. Likwidacji brzydkich reklam miałoby służyć utworzenie na terenie Krupówek Parku Kulturowego, którego funkcją jest poprawienie wizerunku zimowej stolicy Polski. Docelowo Zakopane ma być „wyczyszczone”  na wzór pionierskiego Krakowa, który jako pierwszy, w toku licznych batalii z przedsiębiorcami uporządkował uliczne reklamy i szyldy. O skali problemu w Zakopanem świadczą choćby słowa Stanisława Dawidka, który mówi wprost o tym, że do Starostwa nie przychodzi wiele podań o postawienie reklam a i tak powstają nowe – nielegalne. Prowadzący spotkanie przypomniał również o tym, że zanim Kraków, będący od tej pory wzorem, rozpoczął prace nad znormalizowaniem przestrzeni Starego Miasta to zaledwie 10 % reklam i szyldów było postawionych zgodnie z prawem.

Co ciekawe w Zakopanem już od 2007 roku istnieje uchwała dotycząca Parku Kulturowego, jednak ma ona charakter zaledwie intencyjny i obejmuje swym zasięgiem zakopiańskie tereny zielone. Prelegenci przypominali burmistrzowi, że uchwała intencyjna jest dopiero pierwszym krokiem do realnych zmian w publicznej przestrzeni miejskiej. Przed wydaniem odpowiedniego aktu prawnego – przypomina profesor Gajewski – należy przeprowadzić konsultację z konserwatorem zabytków. Następnie należałoby przeprowadzić studium krajobrazowe całej przestrzeni miejskiej, po to by ustalić priorytety w celu ochrony najbardziej cennych krajobrazowo i kulturowo miejsc, a następnie dopiero uchwalać prawo. Na mocy uchwały należy utworzyć program Parku oraz ustalić zarząd, który będzie zajmował się egzekucją postanowień tego aktu prawnego.

Burmistrz Majcher zasadniczo zgadzał się ze wszystkimi następstwami wprowadzenia Parku Kulturowego na terenie Zakopanego, natomiast miał obawy związane z egzekucją prawa wśród dzierżawców lokali i przedsiębiorców. Kwestia ta została przez pozostałych prelegentów potraktowana bardzo prosto i dosadnie – należy z całą stanowczością użyć autorytetu władzy, który rozumieli poprzez przemoc straży miejskiej i jej kompetencje np. w zakresie wystawiania mandatów karnych.  Gorącym orędownikiem takiego rozwiązania okazał się być profesor Gajewski. Również podobne pomysły podsuwała zaproszona w charakterze specjalisty Katarzyna Pabian, przedstawicielka Komisji Architektury i Planowania Przestrzennego z Krakowa, która wyjaśniała w jaki sposób krakowscy urzędnicy walczyli z oporem krakowskich przedsiębiorców, którzy niezwykle niechętnie poddawali się uchwale. Ona również zachęcała do wykorzystania radykalnych środków – a przypomnijmy, że nie kto inny a właśnie Katarzyna Pabian podczas ostatnich wyborów samorządowych postulowała zniesienie niewydajnej, drogiej i opresyjnej straży gminnej.

Redaktor Jerzy Jurecki stwierdził, że stosowanie sankcji może tylko wzmocnić opór, dlatego proponował, aby właściciele kamienic po usunięciu reklam mogli otrzymać od miast dofinansowanie na odnowę elewacji lub aby zostali częściowo lub całkowicie zwolnieni od podatku za nieruchomości na rzecz odnowienia budynków. Redaktor został w żartobliwy, ale i słuszny sposób skontrowany przez Konrada Myślika, który uznał, że nie należy płacić ludziom za przestrzeganie prawa, bo może to doprowadzić do naprawdę kuriozalnych sytuacji.

W całej tej dyskusji naprawdę doniośle wybrzmiewał grup interesów oraz głos mieszkańców, którzy bardzo czynnie brali udział w debacie ekspertów. Szczególnie mocne zarzuty były kierowane pod zarzutem burmistrza, którego oskarżano o indolencję oraz kunktatorstwo. Można by było uznać działanie burmistrza za poprawne z punktu widzenia politycznego przetrwania, ponieważ decyzja o utworzeniu Parku Kulturowego może być w pewnych kręgach bardzo niepopularna, jednak dziwić może głos zabrany przez przedstawicieli przedsiębiorców ze stowarzyszeń Tatrzańskiej Izby Gospodarczej i Zakopiańskich Perspektyw, którzy zdecydowanie poparli pomysł utworzenia „strefy wolnej od chińszczyzny” jednocześnie zaznaczając, że burmistrz pomimo wielu zapytań i spotkań w żaden konkretny sposób nie odniósł się np. do tego jak mają wyglądać szyldy uliczne. Prowadzący spotkanie również namawiał prezydenta do aktywności, ponieważ, jak już zostało wspomniane, podczas gdy w Krakowie opór przedsiębiorców przed zmianami był przemożny, tak w Zakopanem sami ludzie biznesu domagają się zmian i ujednolicenia sposobu reklamy w szczególnej przestrzeni publicznej jaką są Krupówki.

fot. Maciej Wirmański

fot. Maciej Wirmański

Mieszkańcy, mówiąc o przestrzeni publicznej, odnosili się nie tylko do geograficznie wyodrębnionego obszaru jakim są Krupówki, ale także do innych miejskich bolączek, które silnie uderzają w wizerunek miasta. Choćby popularne „misie”, które zajmują się żebractwem w mieście albo o niegodnym i nieprzyzwoitym zachowaniu niektórych turystów.

Głosem wołającego na puszczy pozostały zapytania radnego Jacka Kalaty, działacza społecznego z Furmanowej, jednej z najdalej położonych części Zakopanego.  Problem z Furmanową jest taki, że choć osiedle znajduje się w administracyjnych granicach miasta, to aby dotrzeć do centrum samochodem należy pokonać, z powodu braku ubitej drogi aż 15 km okrężną drogą przez okoliczne wsie. Piesza ścieżka z Furmanowej do centrum Zakopanego ma około… 2 km. Radny Kalata zwracał uwagę nie tylko na brak utwardzonej drogi, ale również na reklamowy bałagan jaki znajduje się na niemniej popularnym zakopiańskim deptaku biegnącym przez grzbiet Gubałówki, gdzie dziki handel i reklamy zupełnie zasłaniają wspaniały krajobraz i panoramę Tatr. Niestety zapytania i uzasadnione pretensje Jacka Kalaty nie doczekały się odpowiedzi od burmistrza.

Opinia

Dyskusja była o tyle konstruktywna o ile padły na niej wyraźne deklaracje burmistrza w zakresie utworzenia Parku Kulturalnego na Krupówkach i w okolicach (m.in. cennej historycznie ulicy Kościeliskiej). Dyskusja zaś była o tyle niekonstruktywna o ile burmistrz Majcher nie bardzo był zorientowany w temacie debaty. Wiedzą przewyższali go nie tylko specjaliści, ale również mieszkańcy, którzy przybyli na to spotkanie. Burmistrz w materii utworzenia Parku Kulturowego wykazał się nie tylko ignorancją, ale również zapominalstwem. W jednym z wywiadów sprzed paru lat Majcher przekonywał, że chce, aby miasto było miejscem „z klasą”. Od tego czasu Zakopane wciąż dziadzieje patrząc wstecz na stare dzieje, kiedy to spotykała się w tym miejscu śmietanka towarzyska z całej Polski.

Inna obiekcja dotyczy wypowiedzi profesora Gajewskiego, który w bardzo uproszczony sposób przeciwstawiał sobie stosunki panujące w Krakowie z uwzględnieniem dzielnic (wspaniałe Stare Miasto i zupełnie straszne Mistrzejowice). Otóż dla Gajewskiego Park Kulturowy to ni mniej ni więcej zamknięte i sterylnie chronione restrykcyjnymi przepisami prawa „lepsze” obszary. I mówiąc w tym miejscu o mieście nie mówię wcale o budynkach i infrastrukturze, lecz o mieszkańcach, którzy na co dzień tworzą ducha i świadomość otoczenia.  W słowach profesora szczególnie mocno wyrażała się idea gentryfikacji Krakowa. Polega ona na utworzeniu uprzywilejowanych obszarów miejskich, do których z różnych względów napływają ludzie, których stać na owe przywileje – czyli ludzie zamożni. Zupełnie nieprawdopodobne wypowiedzi profesora Gajewskiego wprost nawoływały to zaprzestania konsultacji społecznych na rzecz twardego i zdecydowanego działania w ramach prawa.

Przestrzeń miejska – czy inaczej przestrzeń gminna – nie jest jednolita. Co nie zmienia faktu, że na jej obszarze mieszkają tacy sami ludzie, których intencją jest, aby zasoby, którymi w ich imieniu dysponują decydenci (rady gminy i wójtowie/burmistrzowie/prezydenci) były rozdzielane równomiernie i współmiernie do potrzeb. Czy Park Kulturowy jest zasobem? Oczywiście, jak najbardziej. Ale nie jest to zasób ograniczony, ponieważ przy odrobinie woli (ta też jest zasobem – niestety ograniczonym) można utworzyć strefę wolną od syfu nawet w Mistrzejowicach. Strefę wolną od bałaganu i niedbalstwa można również utworzyć na Furmanowej i na Gubałówce, które przez swój zupełnie niemiejski charakter w mieście Zakopanem są miejscami unikatowymi.

Z całej debaty mam pewien niedosyt, ponieważ prelegenci prawie w ogóle, może oprócz redaktora Jureckiego i burmistrza Majchra (jednak co do wypowiedzi burmistrza trudno mieć podejrzenia szczerości) nie zwrócili uwagi na to, że Zakopane oprócz włodarzy i przedsiębiorców ma mieszkańców, którym również zależy na czystości przestrzeni, która jest tylko i wyłącznie reklamowa. Tworzenie przyjaznej atmosfery, to nie tylko „robienie dobrze” turystom i biznesowi, ale również tworzenie potencjału mieszkaniowego, tak aby w mieście nie przemieszkiwać, ale aby stworzyć przyjazną atmosferę do życia. Wyrażam swoje obawy o Zakopane, z którym jestem związany. Chcę miasta czystego, ale chcę go również dla jego codziennych użytkowników. Cytując za redaktorem Jureckim – chcemy aby Zakopane pozostało Zakopanem. 

A może wobec całego tego w istocie rzeczy nielegalnego procederu wieszania szkaradnych reklam mieszkańcy miasta zamiast czekać na działania magistratu powinni wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć naśladować działania kolektywu  15W08?

link do baneru z wydarzeniem

http://dworzectatrzanski.files.wordpress.com/2011/10/zako_pkk2_maly.jpg   

link do nagrania audio całego spotkania

http://smiysny.wrzuta.pl/audio/5qT1W4I7nHS/park_kulturowy_krupowki

KOREKTA: KP

Comments are closed.