ZŁOTY WIEK W NIESPOKOJNYCH CZASACH

On 29 listopada 2014 by DO

Na tegorocznej edycji Festiwalu Filmowego Pięć Smaków miała miejsce premiera Złotego wieku w reżyserii Ann Hui. Jest on kandydatem Hongkongu do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny.

http://www.piecsmakow.pl

http://www.piecsmakow.pl

Początek jest intrygujący. Na ekranie pojawia się postać głównej bohaterki – Xiao Hong (w tej roli Tang Wei). Zwraca się wprost do kamery i przedstawia w kilku zdaniach swoje nieszczęśliwe losy. Mówi o śmierci, która przyszła do niej w młodym wieku. Złotym wieku każdego człowieka.
Życie chińskiej pisarki, żyjącej w latach 1911-1942, od początku naznaczone było piętnem wyobcowania. Trochę tak, jakby urodziła się zbyt wcześnie lub zbyt późno. Miłości doznaje od dziadka, a nie (apodyktycznego) ojca, zmuszającego ją do małżeństwa, przed którym ucieka. Chińska wojna domowa oraz konflikt z Japonią wymagają od artystów jednoznacznej identyfikacji, bycia wrogiem lub przyjacielem. Niektórzy z nich porzucają pióra i chwytają za broń by, jak mówi jedna z bohaterek filmu, uczynić swoje życie dziełem czynu. Xiao Hong uważa wprost przeciwnie, dlatego tak tragicznie kształtowały się jej losy.
Reżyserka zdecydowała się na eksperymentalny, paradokumentalny sposób prowadzenia narracji. Kolejne wątki (jest ich bardzo dużo) najpierw charakteryzowane są przez przyjaciół, współpracowników, świadków wydarzeń z jej życia. Podobnie jak Hong na początku filmu, zwracają się do widza post factum. Interpretują jej wybory, gesty, słowa. Komentarze bywają nieznośnie jednoznaczne, jak choćby ten wyrażający pogląd, że dystans pisarki do zawieruchy epoki i wierność stylowi nadała jej twórczości nieśmiertelność. Czasem przekazy są dodatkowo zapośredniczone, co niepotrzebnie zaciera przejrzystość historii (która i tak z założenia jest skomplikowana i wielowarstwowa).
A zatem zabieg, który miał porządkować gęstwinę różnorodnych scen, wątków, niuansów, kontekstów, sprawdza się tylko częściowo i to za cenę zredukowania psychicznej strony Xiao Hong oraz jej tekstów. Pojawiają się głównie tytuły, niewiele cytatów, wzmianek o stylu czy jej poglądów na temat roli literatury.
Ann Hui buduje postać pisarki w oparciu o jej relacje z mężczyznami. Najpierw – jak już wspomniałem – z dziadkiem i ojcem. Później z Xiao Junem, redaktorem gazety i pisarzem, z którym spędza pięć trudnych lat. Wiemy o nim tyle, że pomaga Hong, kocha jej talent, następnie decyduje się na udział w wojnie chińsko-japońskiej i znika z jej życia. Na koniec pojawia się jeszcze Duanmu Hongliang, z którym bohaterka bierze ślub, ale od początku traktuje ten związek jako paliatyw, mający ukoić ból po utraconym kochanku. Dający możliwość realizacji swojego jedynego pragnienia, „by móc pisać w spokoju”. Nie chcąc odbierać reżyserce prawa do takiego naświetlenia postaci Hong, zwracam tylko uwagę, że jest to drugie rozwiązanie ograniczające pole możliwości przedstawienia bohaterki – jej wewnętrznego konfliktu pomiędzy emocjonalnym a artystycznym spełnieniem, napięcia wywołanego przez czasy, z którymi duchowo się nie identyfikowała, braku akceptacji ze strony rodziny.
Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na dwa dobre aspekty Złotego wieku. Po pierwsze, z pewnością znakomitą rolę notuje Tang Wei. Budowanie postaci introwertycznej, chorobliwej (Xiao Hong umiera wszak na gruźlicę) nie doprowadziła do punktu, w której uznalibyśmy ją za bierną, a więc nieinteresującą. Przeciwnie, dzięki dobremu warsztatowi aktorskiemu potrafi rozśmieszać i wzruszać – ale nie budzi politowania. Po drugie, impresjonistyczny sposób prezentacji, połączony z dbałością o szczegóły (przede wszystkim kostiumy) sprawiają estetyczną przyjemność. Czy to jednak nie za mało?

//Mateusz Ciołkowski

Comments are closed.